Doczekaliśmy się! Nasze stadko kur powiększyło się o cztery jajka! Nie zdążyły przed Wielkanocą, ale spóźniły się tylko o kilka dni...
Jajka są niewiele większe od przepiórczych, ale są to najpiękniejsze jajka, jakie w życiu widziałam, bo własnoręcznie wyhodowane i PRAWDZIWE, a nie plastikowe sklepowe. Teraz leżą sobie w lodówce i czekają... Na razie szkoda je zjeść, ale w końcu trzeba będzie podjąć tą trudną decyzję i wylądują w naszych brzuchach...
...czyli rzecz o codziennym życiu lekarza weterynarii. Trochę o pracy, trochę o pasjach, trochę o rodzinie...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myslenice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Myslenice. Pokaż wszystkie posty
środa, 23 kwietnia 2014
Jajka, jajeczka...
Etykiety:
cracow,
dobry,
hodowla przydomowa,
Ingarden Maja,
jacek,
jajka,
klinika,
konie,
Kraków,
kury,
lecznica,
Myslenice,
Myślenice,
najlepszy,
przychodnia,
psy,
Therios Przychodnia Weterynaryjna,
w myslenicach,
weterynarz
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
piątek, 18 kwietnia 2014
Wielkoczwartkowe warsztaty łucznicze :)
Miało być łucznictwo konne, ale zalało nas błoto, więc poprzestaliśmy na szlifowaniu strzelania z ziemi. Pieczę nad naszymi wyczynami objął Abrat - krakowski "Tatar", pasjonat tej dziedziny. Gościły też u nas dwie koleżanki naszych córek, Asia i Maja. Dzień "łuczniczy" zaczął się od małego wypadku, dzięki któremu dziewczyny miały okazję zobaczyć jak wygląda udzielanie pierwszej pomocy u rannego konia. Rana u elfa nie była duża, ale wymagała założenia kilku szwów. Dzielny kucyk tylko założył nogę na nogę, zacisnął zęby i... wytrzymał. Obyło się bez narkozy, wystarczyło tylko znieczulenie miejscowe.
Potem było strzelanie, strzelanie i strzelanie. Potem mała przerwa na spacerek na końskim grzbiecie... Jak zwykle moje nerwy były narażone na ciężką próbę, bo dzikie galopy po błotnistej pełnej kolein drodze na kucyku, który jest dzielny, ale nogi ma o połowę krótsze od dużego konia, to ciągle jest dla mnie wyczyn. I do tego unikanie grud błota lecących na moją głowę (i nie tylko) spod kopyt dwóch dużych koni... Mieliśmy się przyjrzeć możliwościom terenowym dla łucznictwa, ale nie wiem, czy Abrat zdążył przeanalizować szczegóły terenu ;)
A potem znowu było strzelanie... i na zakończenie placki ze śliwkami kalifornijskimi ;)
Dzień pracowity, ale baaaardzo udany. Dziewczyny zadowolone, my dorośli oczywiście też. Już z niecierpliwością czekamy na kolejne szkolenie!
p.s. A na zakończenie dnia niezbyt miła niespodzianka: u Faro, naszego wieloletniego pacjenta, doszło do skrętu żołądka i śledziony...Mój mąż nie zastanawiając się wsiadł w samochód i pojechał operować... Tutaj liczy się czas. Szybki zabieg daje szanse na uratowanie pacjenta, zbyt długie czekanie to dla zwierzaka wyrok...
Etykiety:
abrat,
andrzej abratowski,
Elf,
Ingarden Maja Jacek,
konie,
Kraków,
łucznictwo,
łuki,
Myslenice,
Myślenice,
Przychodnia Weterynaryjna,
strzelanie,
Therios,
warsztaty łucznictwa konnego,
weterynarz,
wschodnie
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
poniedziałek, 17 lutego 2014
Publikacje na początek roku...
W tym roku kilka weterynaryjnych czasopism otworzyła rok 2014 naszymi artykułami. Będzie hematologicznie, rozrodowo i onkologicznie... Poniżej skany artykułów z nowego czasopisma "WETERYNARIA": kolejny z cyklu artykułów hematologiczno-onkologicznych, tym razem o małopłytkowości i niedokrwistości oraz artykuł drugiej z dziedzin, w której specjalizuje się Przychodnia Weterynaryjna THERIOS, czyli rozród łatwy i przyjemny.
c.d.n...
c.d.n...
Etykiety:
anemia,
artykuł,
hematolog,
Ingarden Maja Jacek,
inseminacja,
Krakow,
małopłytkowość,
Myslenice,
onkolog,
pudel duży,
reproduktor,
rozród,
Therios Przychodnia Weterynaryjna,
Weterynaria,
weterynarz
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
poniedziałek, 30 grudnia 2013
Nowa pasja: genealogia rodziny
Zaczęło się od konkursu literackiego pt. "Przeszłość nie jest krainą, którą łatwo opuścić", w którym startuje nasza córka Julia Karolina Ingarden. Wydawało się, że będzie łatwo, bo dziadek cichociemny, babcia porucznik AK walcząca w Powstaniu Warszawskim, łatwo dostępne materiały, prościzna... W praniu wyszły schody. Wcale nie było wszystko takie proste jak się wydawało. Trzeba było szukać. A im głębiej docierałam, tym było trudniej. I nie tylko było, ale ciągle jest... Materiałów mam już nie tylko na konkurs, ale i na książkę. A białych plam coraz więcej... Julka napisała pierwszą pracę, ale pani Iza, polonistka Julki, podsunęła kolejny konkurs, tyle, że poprzeczka jest coraz wyżej... Praca się pisze, a ja szukam i szukam... Niewielka część będzie pojawiała się na blogu: http://cichociemnyzychiewicz.blogspot.com/ . I proszę trzymać kciuki za Julkę, bo konkurs nr 1 był dla Niej wyzwaniem, kolejny to już wyzwanie do potęgi. Ale wierzę, że da radę :)
![]() | |||
| Maria Julia Żychiewicz z dziećmi: Emilem, Marysią i Antonim. |
Etykiety:
antoni żychiewicz,
cichociemny,
emil,
Ingarden Maja Jacek,
irena siwicka,
julia karolina ingarden,
konkurs literacki,
Kraków,
lwów,
maria,
maria julia,
Myslenice,
powstanie warszawskie,
Therios,
weterynarz
Lokalizacja:
Kraków, Polska
piątek, 11 października 2013
Dlaczego piszemy?
Ostatnio staramy się nadrobić przeszło dwuletnią ciszę w publikacjach. Niedawno ukazał się pierwszy z cyklu artykułów hematologicznych, poniżej skany :) W drodze jest kilka następnych, w różnych czasopismach.
Ale właściwie po co piszemy? Ostatnio na jakimś forum przeczytałam, że w Theriosie to nie leczymy zwierząt, żeby je wyleczyć, tylko po to, żeby mieć materiał naukowy. Hmmm... Myślałam, że jest odwrotnie, to znaczy leczymy zwierzaki, żeby im pomóc, a dodatkowo dzielimy się swoimi doświadczeniami, żeby ułatwić innym lekarzom w leczeniu kolejnych pacjentów. Miło mi bardzo, że autor wypowiedzi widzi w naszych "wypocinach" materiał naukowo-badawczy, ale zapewniam, że prace naukowe to wyglądają zupełnie inaczej ;)
A że lubimy pisać (i ja i mój mąż, a ostatnio też nasze dzieci), to piszemy. Opisujemy przypadki z naszej pracy, ale nie tylko. Po cichu, do szuflady piszę opowiadania naszych dzieci, na pamiątkę, żeby w słowach zatrzymać trochę wspomnień, piszę opowiadania "okiem pudla", wypowiadam się na forach internetowych, czasami nawet piszę listy, choć niektórzy twierdzą, że to czynność wymierająca ;)
I tak, jak niektórzy mówią "biegam, bo lubię", ja powiem "piszę, bo lubię" :)
Ale właściwie po co piszemy? Ostatnio na jakimś forum przeczytałam, że w Theriosie to nie leczymy zwierząt, żeby je wyleczyć, tylko po to, żeby mieć materiał naukowy. Hmmm... Myślałam, że jest odwrotnie, to znaczy leczymy zwierzaki, żeby im pomóc, a dodatkowo dzielimy się swoimi doświadczeniami, żeby ułatwić innym lekarzom w leczeniu kolejnych pacjentów. Miło mi bardzo, że autor wypowiedzi widzi w naszych "wypocinach" materiał naukowo-badawczy, ale zapewniam, że prace naukowe to wyglądają zupełnie inaczej ;)
A że lubimy pisać (i ja i mój mąż, a ostatnio też nasze dzieci), to piszemy. Opisujemy przypadki z naszej pracy, ale nie tylko. Po cichu, do szuflady piszę opowiadania naszych dzieci, na pamiątkę, żeby w słowach zatrzymać trochę wspomnień, piszę opowiadania "okiem pudla", wypowiadam się na forach internetowych, czasami nawet piszę listy, choć niektórzy twierdzą, że to czynność wymierająca ;)
I tak, jak niektórzy mówią "biegam, bo lubię", ja powiem "piszę, bo lubię" :)
Etykiety:
artykuł,
hemangiosarcoma,
hematolog,
hematologia,
Ingarden Maja Jacek,
krew,
Myslenice,
naczyniakomięsak u psa,
onkolog,
onkologia,
publikacje,
rozmaz krwi,
Therios,
Weterynaria,
weterynarz
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
środa, 2 października 2013
Po co tyle tych zdjęć?!
Często spotykamy się ze zdziwieniem właścicieli pasów i kotów jak słyszą, że trzeba zrobić trzy zdjęcia klatki piersiowej. "Po co?" pytają. "Przecież w gabinecie X powiedzieli, że wystarczy tylko jedno".
A jednak nie wystarczy. U pacjentów onkologicznych, których mamy w naszej przychodni najwięcej, konieczne są trzy projekcje: dwie boczne (na lewym i prawym boku) oraz strzałkowe.
Dlaczego? Bo niewielkie zmiany (np przerzutowe) mogą być widoczne tylko na jednym ze zdjęć. Przykładem jest 9-letnia sunia, która trafiła do nas z rozpoznaniem naczyniakomięsaka (hemangiosarcoma). Kilka miesięcy wcześniej miała usuwane guzy sutka, niestety bez rozpoznania HP. Rutynowe badania przed kwalifikacją do dalszego postępowania wykazała zmiany w śledzionie i... klatce piersiowej. Dwa guzki w okolicy podstawy serca, bardzo słabo cieniujące, widoczne dopiero na drugim zdjęciu rtg.
Śledzionę trzeba było usunąć, dr Ingarden usunął jeszcze tkanki w okolicy wcześniejszego zabiegu. Teraz czekamy na wyniki HP, żeby ustalić optymalny schemat chemioterapii...
A jednak nie wystarczy. U pacjentów onkologicznych, których mamy w naszej przychodni najwięcej, konieczne są trzy projekcje: dwie boczne (na lewym i prawym boku) oraz strzałkowe.
Dlaczego? Bo niewielkie zmiany (np przerzutowe) mogą być widoczne tylko na jednym ze zdjęć. Przykładem jest 9-letnia sunia, która trafiła do nas z rozpoznaniem naczyniakomięsaka (hemangiosarcoma). Kilka miesięcy wcześniej miała usuwane guzy sutka, niestety bez rozpoznania HP. Rutynowe badania przed kwalifikacją do dalszego postępowania wykazała zmiany w śledzionie i... klatce piersiowej. Dwa guzki w okolicy podstawy serca, bardzo słabo cieniujące, widoczne dopiero na drugim zdjęciu rtg.
![]() |
| Tutaj wydaje się, że wszystko jest w porządku... |
![]() |
| ... a tutaj już nie... |
![]() |
| I jeszcze powiększenie... |
Śledzionę trzeba było usunąć, dr Ingarden usunął jeszcze tkanki w okolicy wcześniejszego zabiegu. Teraz czekamy na wyniki HP, żeby ustalić optymalny schemat chemioterapii...
sobota, 14 września 2013
Oto Simba...
Simba ma 9 lat, jest krzyżówką border collie i goldena. Trafił do nas w maju z... wyrokiem. Zniekształcony nos, duszność, ropny zapach, krwawienia... W TK (tomografia komputerowa) jeszcze gorzej, bo okazało się, ze zajęta jest kość, podniebienie i oczodół. Rozpoznanie histopatologiczne: fibrosarcoma, czyli włókniakomięsak. Zmiana nieoperacyjna, psisko z dużym dyskomfortem. I właściciel, który nie chce się poddać. Zaproponowaliśmy paliatywną chemioterapię. Trochę bez przekonania, ale to była taka decyzja ostatniej szansy. Z zastrzeżeniem, że jak będzie cierpieć, to trzeba będzie się pożegnać.
Od tego czasu minęły już ponad cztery miesiące. Simba czuje się doskonale, chemię znosi bardzo dobrze. Zniekształcenie nosa widoczne z zewnątrz zmniejszyło się. Nie ma krwawień, nie ma ropnego zapachu. Simba ma apetyt, jest aktywny. Nie wygląda, żeby cierpiał. Rozpoczęliśmy ostatni cykl chemii. Wiemy, że prędzej, czy później przegramy tę walkę, ale już teraz możemy powiedzieć, że odnieśliśmy sukces. Simba żyje i cieszy się życiem :)
Etykiety:
chemioterapia,
fibrosarcoma,
hematolog,
Ingarden Maja Jacek,
Krakow,
lekarz weterynarii,
Myslenice,
onkolog,
onkologia weterynaryjna,
Przychodnia Weterynaryjna,
Therios,
weterynarz,
włókniakomięsak u psa
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
niedziela, 25 sierpnia 2013
Beczki hematologiczne
Ładnych kilka tygodni temu rodziłam w
bólach artykuł o niedokrwistościach dla Idexxa. I jak zawsze
robiłam wszystko, żeby tylko nie pisać. Gotowałam, piekłam,
zajmowałam się dziećmi, malowałam drągi, jeździłam konno.
Nawet czasami chodziłam do pracy. Wszystko, żeby tylko nie robić tego,
co powinnam. Swoimi przemyśleniami dzieliłam się na nieśmiertelnym
fejsie. Szczególnie wtedy, jak już w końcu siadałam przed
komputerem i z ciężkim westchnieniem otwierałam wersję roboczą
artykułu. Jedno z trudem sklecone zdanie pojawiało się w artykule,
a potem dwa na fb ;) Jeden z fejsbukowych znajomych wpadł na pomysł,
że skoro wolę malować drągi niż pisać, to mogę artykuł
namalować.
„Doskonale!” pomyślałam, bo na malowanie czekały
dwie przeszkody – beczki. A jak już na listę postanowień
wpisałam malowanie beczek, to zamiast malować beczki zaczęłam
pisać artykuł. Najpierw jedne niedokrwistości (dla Idexxa), potem
drugie i trzecie (dla Magazynu Weterynaryjnego), a potem jeszcze
krótki przypadek hematologiczny dla nowej gazety weterynaryjnej.
Beczki cierpliwie czekały.
W końcu przyszedł czas i na nie. I oto
dzisiaj zostały przetestowane na naszym mini parkurze. Konie
przyjęły je bardzo przyjaźnie. Tylko Elf podszedł, powąchał i
wbił zęby zdrapując z mojego dzieła trochę farby. „Psia krew”
pomyślał zapewne. Bo na moich beczkach pływają sobie krwinki
czerwone psa. I nie ma płytek, bo... zapomniałam namalować. A
potem to już mi się nie chciało uzupełniać. W końcu może to
był pies cierpiący na małopłytkowość immunologiczną...
Etykiety:
beczki hematologiczne,
Daglezja,
Elf,
hematolog,
hobby,
Idexx,
Ingarden Maja Jacek,
konie,
Krakow,
lekarz weterynarii,
Myslenice,
Przychodnia Weterynaryjna,
skoki przez przeszkody,
Therios,
weterynarz
Lokalizacja:
Skawina, Polska
piątek, 16 sierpnia 2013
Fotografia moje hobby ;)
| Drożdżaki Malessezia sp. |
| Cytologia z moczu: zapalenie bakteryjne |
rak pęcherza moczowego
ostra białaczka limfoblastyczna (krew, szpik i śledziona)
malessezioza
niedokrwistości immunohemolityczne
nowotwór otrzewnej (mesothelioma?)
mięsak histiocytarny
naczyniakomięsaki
chłoniaki (w tym jeden u świnki morskiej!)
anaplazmoza (krew i szpik)
anaplazmoza z boreliozą (krew i szpik)
| Przewlekła białaczka limfocytarna. Pacjent żyje już ponad dwa lata i jest w fantastycznej formie :) |
plazmocytarne zapalenie skóry
zapalenie otrzewnej
zapalenie trzustki
guz komórek tucznych (mastocytoma)
przewlekła białaczka limfocytarna
ropne zapalenie otrzewnej
rak tarczycy
fibrosarcoma (chyba...)
niedobór kinazy pirogronianowej (podejrzenie: krew i szpik)
długie podniebienie miękkie (krew)
i inne...
Nie wszystko zdążyłam uwiecznić, nie wszystkie zdjęcia są udane. Ale czuję dużą satysfakcję, bo wykonałam KAWAŁ DOBREJ ROBOTY :)
Etykiety:
anaplazmoza,
chłoniak,
fotografia,
hematolog,
Ingarden Maja Jacek,
Krakow,
malessezia,
mastocytoma,
Myslenice,
onkolog,
onkologia weterynaryjna,
Przychodnia Weterynaryjna,
rak,
Therios,
weterynarz
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
piątek, 9 sierpnia 2013
Weterynarz na wystawie
A właściwie pięciu weterynarzy plus cztery duże morelowo-czerwone pudle. Nr 1, Ania z Darrą, nr 2 i 3, czyli doktorostwo z okolic Nowego Sącza z Laną i Jaszką oraz nr 4 i 5, czyli my, Ingardenowie, z Boogasem. Połączyły nas skomplikowane koligacje pudlowo-rodzinne, których opisywać nie będę. Można rzec, że jesteśmy (lub będziemy) rodziną przez psy.
Zakopiańska wystawa psów przyniosła Boogiemu najwyższy rasowy tytuł Best of Breed, czyli Zwycięzcy Rasy oraz kolejne certyfikaty na championa krajowego (CWC) i międzynarodowego (CACIB). Więcej o samej wystawie na blogu Boogaskowo.***
W niedzielę słońce urządziło prawdziwą patelnię, więc chodzić się nam nie chciało. Ale do sekretariatu wystawy trzeba było się przespacerować. Droga, ku utrapieniu przepoconych dzieci, dłużyła się niemiłosiernie. Bo... weterynarz na wystawie bywa rozpoznawalny. Albo przynajmniej jego pies. "Niech pani patrzy na tego pudla! Takiego samego ma doktor Ingarden z Myślenic!". "Pani doktor, jak się cieszę, że panią widzę! Szykuje się cesarka za dwa tygodnie. Mam nadzieję, że nigdzie nie wyjeżdżacie na urlop?" "Nasza sunia znowu miała puste krycie, co robić?!" "A nasza w końcu zaskoczyła, po tylu próbach..."Po wystawie pojechaliśmy nad rzekę. A tam państwo z małym, trochę upasionym pinczerkiem opowiadali, jak ich psisko lubi czekoladę... Nie wytrzymałam i postraszyłam ich konsekwencjami. Podobno nie należy zabierać pracy do domu i czas po godzinach poświęcić rodzinie. Tyle, że nie dotyczy to chyba zawodu weterynarza ;)
Etykiety:
apricot,
BOB,
Boogie Omne Trinum Perfectum,
CACIB,
champion,
CWC,
Ingarden Maja Jacek,
Krakow,
królewski,
Myslenice,
pudel duży,
Therios,
weterynarz,
wystawa psów rasowych,
zakopane
Lokalizacja:
Zakopane, Polska
piątek, 12 lipca 2013
Głupawka językowa :)
Od kilku dni weterynarz po godzinach usiłuje wywiązać się ze zobowiązania napisania dwuczęściowego artykułu o niedokrwistości, zwanej z obca anemią. Z wiszącymi na plecach dziećmi, przypalającą się na gazie zupą i kuszącymi widokami koni jest to rzecz niełatwa, żeby nie powiedzieć niebywale trudna. Można utknąć w pół zdania, bo... trudno znaleźć odpowiednie słowo. Szczególnie, jak się korzysta z obcej literatury. Taka na przykład refractory anemia. Wrzucam hasło refractory do słownika internetowego ling.pl i widzę:
nieposłuszny
odporny
buntowniczy
uporczywy
uparty
oporny
krnąbrny
rogaty
niesforny
ogniotrwały
Według słownika krnąbrny może być więzień, ogniotrwały materiał, rogata dusza, ale anemia? Chociaż czasami to faktycznie, wszystkie w/w określenia pasują. Podajemy jeden lek, potem drugi i nic. Dopiero jak wyciągniemy armatę w postaci chemii udaje się opanować sytuację.
A potem dzieci idą spać i weterynarz stuka się w głowę. No przecież oczywiste, to chodzi o niedokrwistość oporną na leczenie!
p.s. Osobnym zagadnieniem jest różnica między polską niedokrwistością, a obcą "anemią". Swoje baty od recenzentów za to już zebrałam ;) Ale to już jest zupełnie inna opowieść...
Etykiety:
anemia,
hematolog,
hematologia weterynaryjna,
Ingarden Maja Jacek,
koty,
Krakow,
lekarz weterynarii,
Myslenice,
niedokrwistość,
onkolog,
Przychodnia Weterynaryjna,
psy,
refractory,
Therios,
weterynarz
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
sobota, 8 czerwca 2013
Czy kastracja królic jest bezpieczna? Dlaczego kastrujemy samice królików?
Królice kastrujemy zdecydowanie rzadziej niż suczki i kotki. Dlaczego?
A z drugiej strony czy operacyjne usunięcie gonad u tego gatunku ma jakieś zalety? U samców usunięcie jąder bywa koniecznością, szczególnie z powodu ich agresywnego zachowania. A jak to jest z samicami?
![]() |
| Dr Jacek Ingarden operuje królicę, dr Krysia Skiersinis monitoruje znieczulenie |
Otóż kastracja chirurgiczna zapobiega chorobom narządu rodnego takim jak nowotwory, czy zapalenia macicy, a także pozytywnie wpływa na psychikę. Królice są spokojniejsze, mniej agresywne i bardziej przywiązane do właściciela. Lepiej dogadują się ze swoimi króliczymi towarzyszami i łatwiej uczą się czystości. Kastracja jest najskuteczniejszą metodą antykoncepcyjną, co jest ważne szczególnie dlatego, że u samic królika owulacja jest prowokowana kopulacją i trudno ustalić okresy, kiedy królik jest płodny, a kiedy niepłodny.
Jednak nie zawsze zabieg przebiega tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Bywa, że tradycyjnego, domięśniowego znieczulenia króliki nie przeżywają. Rozwiązaniem jest znieczulenie wziewne, które rutynowo jest w THERIOSie stosowane u królików. Króliki krótko śpią i szybko się budzą, w zasadzie od razu po odłączeniu od izofluranu.
![]() |
| Podwójna macica u samicy królika: dwie macice uchodzą do jednej pochwy. |
Ostatnio trafiły do nas dwie urocze królice na zabieg chirurgicznej kastracji. Wszystko przebiegło zgodnie z planem. Indukcja, maska, zabieg, wybudzenie. Ledwo zdążyłam zrobić zdjęcia :) Ale udało się i możecie teraz zobaczyć, że specyficzna podwójna macica (uterus duplex), będąca rozwojowo gdzieś pomiędzy kangurem i psem, to nie wymysł szalonych naukowców ;)
Więcej informacji o samym zabiegu znajdziecie na naszej stronie internetowej PW THERIOS>>>
Etykiety:
agresja u samców,
bezpieczna narkoza wziewna,
Ingarden Maja Jacek,
kastracja królika,
Krakow,
królik,
króliki,
lekarz weterynarii,
Myslenice,
Przychodnia Weterynaryjna,
sterylizacja,
Therios,
weterynarz
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Moje rozważania na temat chłoniaków,
czyli leczyć, czy nie leczyć?
To jest pytanie, które zadaje sobie
większość właścicieli zwierzaków „onkologicznych”,
szczególnie w przypadku stwierdzonego złośliwego nowotworu. A
szczególnie w przypadku takiego nowotworu, jakim jest chłoniak.
Przez nasze ręce, w ciągu kilkunastu lat pracy w Przychodni Weterynaryjnej THERIOS, przewinęło się około setki psów i kotów
chorujących na chłoniaka. Pierwsza była Negra, urocza dobermanka.
Trafiła do nas z wielkimi jak gęsie jaja węzłami chłonnymi. Był
to rok 2000, początki naszej działalności w Myślenicach. W
postawieniu rozpoznania pomogli mi znajomi weterynarze zza wielkiej
wody. „To pewnie chłoniak. Pobierz węzeł chłonny do badania”.
„A co potem?” zapytałam. „Jak to co, chemia!”. Pogrzebałam
w książkach, posurfowałam po internecie i po raz pierwszy
zastosowałam program COP, stosowany potem regularnie u różnych
pacjentów. Tak zaczęła się nasza przygoda z onkologią
weterynaryjną. A że działaliśmy w zaciszu prywatnej praktyki,
mało kto wiedział, że THERIOS jest jednym z pionierów onkologii
weterynaryjnej w Polsce.
Tyle historii. Początki były trudne,
uczyliśmy się wszystkiego od początku zdobywając stopniowo
doświadczenie. Bo chemia to nie tylko podanie leków. To potrafi
każdy. Chemioterapia to sztuka prowadzenia pacjenta onkologicznego.
Trzeba wybrać odpowiedni program, dobrać zestaw koniecznych badań
dostosowany nie tylko do rodzaju chłoniaka, ale też do kieszeni
właściciela, trzeba umieć radzić sobie z objawami ubocznymi. A na
końcu najtrudniejsze: powiedzieć w odpowiednim momencie STOP,
dalsza walka nie ma sensu. I przekazać tę informację właścicielowi
zwierzaka.
![]() |
| Powiększone węzły chłonne podżuchwowe u boksera z chłoniakiem. |
Czym różni się chłoniak od
innych nowotworów?
Chłoniak jest nowotworem
ogólnoustrojowym, atakuje układ krwiotwórczy. Nie da się go
wyciąć. Jedyną możliwością walki z nim jest chemioterapia. Na
szczęście te akurat komórki nowotworowe bardzo nie lubią chemii i
już po pierwszych kroplówkach węzły chłonne zmniejszają i
zwierzak wraca do stanu sprzed choroby.
Łagodne objawy
uboczne zdarzają się często. Zwierzaki kilka dni po podaniu leków
mogą mieć gorszy apetyt, mogą być trochę słabsze i mogą
zareagować lekką biegunką. Poważne objawy uboczne zdarzają się
rzadko, najczęściej tylko na początku, gdy dochodzi do tzw ostrego
zespołu rozpadu guza. Rozpadające się komórki nowotworowe
uwalniają dużą ilość substancji toksycznych, co prowadzi do
objawów zatrucia. Generalnie psy dużo lepiej znoszą chemioterapię
niż ludzie. Objawy zależą też od rasy, stadium chłoniaka i od
zastosowanego programu. Na przykład doksorubicyna może uszkadzać
serce, ale u pewnych ras (owczarki szkockie, owczarki szetlandzkie)
może wywołać krwotoczne zapalenie okrężnicy. Każdy z leków ma
listę potencjalnych objawów ubocznych, o których w PW THERIOS
właściciele są informowani.
![]() |
| Postać jelitowa chłoniaka może być przyczyną biegunek. Na zdjęciu: niedrożność jelit u kota spowodowana chłoniakiem. |
Czy zwierzęta chorujące na
chłoniaka cierpią?
Uważa się, że
nowotwory u zwierząt nie bolą. Są oczywiście wyjątki, ale mówimy
teraz o chłoniaku. Bolesność i dyskomfort (czasami znaczny) może
wynikać z ucisku powiększonych węzłów chłonnych na narządy
wewnętrzne oraz na struktury zewnętrzne. Uciskające na naczynia
krwionośne guzy czasem powodują powstanie obrzęków zastoinowych.
Powiększone węzły chłonne podżuchwowe i migdałki zaburzają
oddychanie. Przy zaatakowanej tkance chłonnej jelit może występować
silna biegunka i ataki kolki. Chłoniak śródpiersiowy może
powodować gromadzenie się w klatce piersiowej płynu i pies / kot
może się dusić. Większość z tych objawów (a najczęściej
wszystkie) ustępuje po wprowadzeniu leczenia.
Czy chłoniak jest uleczalny?
Nie. Najczęściej
po kilku lub kilkunastu miesiącach chłoniak wraca. Jak dużo czasu
dostanie nasz pacjent zależy od rodzaju chłoniaka, od wieku
pacjenta i od momentu wprowadzenia leczenia. Chłoniaki T-komórkowe
są gorsze i te psiaki umierają szybciej. Krócej żyją psy, u
których chłoniak pojawił się w wieku 2-3 lat. Ale mamy sporą
grupę pacjentów, które żyły 2, a nawet 3 lata. Realna długość
życia przy postaci uogólnionej to około 10-12 miesięcy. W dobrym
komforcie. Przy zastosowaniu bardziej rozbudowanych schematów
więcej.
Oczywiście
zdarzają się wyjątki i może się udać wyleczyć pacjenta. Pod
jednym warunkiem: leczenie chłoniaka musi być wprowadzone na bardzo
wczesnym etapie. Tego warunku nie spełnia praktycznie żaden nasz
pacjent. Najczęściej chłoniaki są „podleczane” sterydami,
albo właściciele czekają, aż węzły chłonne same się
zmniejszą. Bo na początku choroby psy i koty czują się
znakomicie! Jakby nie niepokojące „guzki” na gardle można by
uznać, że zwierzak jest zupełnie zdrowy.
Czy chemioterapia jest dużym
zagrożeniem dla domowników?
Leki stosowane w
chemioterapii są szkodliwe, to nie ulega wątpliwości. Ale przy
wprowadzeniu kilku podstawowych zasad ich szkodliwość jest
ograniczona do minimum. Większość leków jest stosowana w bardzo
niewielkich dawkach. Leki potencjalnie szkodliwe są podawane z niską
częstotliwością. Leki są wydalane w niewielkich ilościach
różnymi drogami. Unikanie bezpośredniego kontaktu z wydalinami i
wydzielinami leczonego zwierzęcia (kał, mocz, wymiociny, ślina)
wystarczy do zapewnienia sobie i domownikom bezpieczeństwa. W PWTHERIOS zalecamy sprzątanie po naszych pupilach w jednorazowych
rękawiczkach, unikanie wylizywania twarzy i wyprowadzanie na siku
poza ogródek, szczególnie, jeżeli w domu są raczkujące po trawie
małe dzieci.
![]() |
| Badanie usg u psa z chłoniakiem: widoczny powiększony węzeł chłonny krezkowy. |
Czy trzeba robić badania przed
podaniem chemii? Jakie badania są najważniejsze?
W PW THERIOS przed
rozpoczęciem leczenia wykonujemy całkiem sporo różnych badań:
biochemia krwi, elektrolity, usg, rtg, badanie serca (echo, ekg).
Przed każdym podaniem chemii robimy morfologię krwi i często
podstawowe badania biochemiczne. Przed wprowadzeniem doksorubicyny
konieczne jest echo serca i ekg (potencjalne działanie
kardiotoksyczne). Przy leczeniu asparaginazą warto wykonać badanie
krwi w kierunku zapalenia trzustki. Inne badania wykonujemy w razie
potrzeby.
Czy powinno się stosować jakieś
dodatkowe leki, witaminy i odżywki u pacjenta leczonego chemią?
Jak najbardziej.
Czasami zalecamy leki przeciwbakteryjne (antybiotyki, sulfonamidy),
szczególnie na początku leczenia i w razie wystąpienia objawów
ubocznych. Zalecamy również leki osłaniające ścianę żołądka,
szczególnie przy długotrwałym stosowaniu leków sterydowych.
Oprócz tego zalecamy zestaw witaminowo-mineralny przeznaczony
specjalnie dla pacjentów onkologicznych oraz wielonienasycone kwasy
tłuszczowe.
To w końcu leczyć, czy nie leczyć?
Moim zdaniem
leczyć. Nie, żeby wyleczyć, tylko żeby zaleczyć na wiele
miesięcy. Warunek: zdyscyplinowanie. Leków nie można podawać od
przypadku do przypadku. Ewentualne przesunięcia mogą wynosić nie
więcej niż kilka dni. Chyba, że lekarz prowadzący podejmie
decyzję o zmianie programu i zmianie terminów podawania leków. W
razie wątpliwości należy skontaktować się z przychodnią
telefonicznie (12 2744130) lub mailowo (therios@therios.eu).
Etykiety:
chemioterapia,
chłoniak u psa,
Ingarden Maja Jacek,
koty,
Krakow,
lekarz weterynarii,
lymphoma,
Myslenice,
objawy uboczne,
onkolog,
onkologia weterynaryjna,
Przychodnia Weterynaryjna,
psy,
Therios,
weterynarz
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
poniedziałek, 4 marca 2013
Szalony piątek...
Miało być spokojnie, bo jeden pacjetnt się wypisał, a Saba... No cóż, Saba miała przyjechać po wyrok... Ponad rok temu trafiła do nas z autoimmunologiczną niedokrwistością, która o mało jej nie zabiła. Wygraliśmy. ale w pewnym momencie zaczęła źle tolerować sterydy. Stwierdziliśmy guz nadnerczy i silną niewydolność wątroby. Przez pół roku o komfort Saby walczyli lekarze w Kalwarii. Ustabilizowali cukrzycę, która się rozwinęła i niewydolność wątroby. Ale dwa tygodnie temu Saba zaczęła się źle czuć. Po raz kolejny sunia przyjechała do nas. Tym razem... z paskudnym ropomaciczem.
Daliśmy właścicielce alternatywę: zabieg w dużym ryzyku lub eutanazja. Właścicielka wybrała zabieg. Zabieg przebiegł pomyślnie. W sobotę Saba sama się podnosiła i nawet merdała ogonem. Kryzys przyszedł następnego dnia i z niedzieli na poniedziałek sunia przeszła za TM :( Saba była wyjątkową pacjentką, cierpliwą i ufną. Tyle razy wychodziła z opresji, że mieliśmy nadzieję, że tym razem też się uda...


Potem była sznaucerka z anaplazmozą na biopsję szpiku i śledziony i młoda owczarzyca na biopsję nerki. Z właścicielami owczarka ponarzekaliśmy na współczesną młodzież. Że roszczeniowa, przemądrzałą i w ogóle jakaś taka inna niż 20 lat temu... Jako nauczyciele mieli sporo do opowiadania.
Dalej Klara z dysplazją łokci i bioder. Dostała dostawowo kwas hialuronowy i we wtorek przyjedzie na pobranie tłuszczu do hodowli komórek macierzystych...

Do domu pojechały dwie pacjentki, które spędziły u nas ponad tydzień: kocica Marzenka w niewydolnością nerek (zatrucie płynem do chłodnic) i Luka po operacji ropomacicza.
Był jeszcze zabieg usunięcia guzów sutka, jakieś szczepienia i odrobaczania. I na koniec dwóch pacjentów "chłoniakowych". Rex na chemię i Tosia. Tośka dostała od nas dwa lata życia. Jest po chemioterapii ratunkowej,, na którą ładnie zareagowała. Niestety, zaczęła ostatnio kaszleć... Zdjęcie rtg wykazało zajęte guzami płuca. Przegrywamy walkę o Tosię... To takie niesprawiedliwe, żeby wygrać z jednym nowotworem, a przegrać z drugim...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















.jpg)

