Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mastocytoma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mastocytoma. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 listopada 2016

Ptyś

O cudownym Ptysiu było już w poprzednim poście. Tym razem tylko załącznik: Ptyś-który-kocha-wszystko-co-żyje, a szczególnie jedzenie, popisuje się na stole w gabinecie. Co ciekawe, do zejścia na ziemię też trzeba go było namawiać. Ustawiliśmy krzesło, obiecaliśmy nagrodę (ulubione ciasteczko czekoladowe) i dopiero wtedy jaśnie pan zszedł na ziemię.

Główny bohater: Ptyś
Drugi plan: Agnieszka
Filmik pojawił się na stronie dzięki Adamowi :)

sobota, 5 listopada 2016

Taki sobie listopadowy piątek...

Weterynarz leczy połamaną łapkę, ale trudno usiedzieć w miejscu, jak tyle się dzieje w THERIOSie. Nareszcie jest okazja przyglądnięcia się pracy innych i pogawędzenia z właścicielami pacjentów i... samymi pacjentami.

Dzień zaczęliśmy od sterylizacji 6-miesięcznej szylkretowej kotki Julietty. W międzyczasie do Przychodni przyjechał młodziutki pinczerek z podejrzeniem parwowirozy. Parwo jest groźną chorobą zakaźną, więc maluch od razu został umieszczony w osobnym pomieszczeniu. Na szczęście wynik testu był ujemny. Maluszek został nawodniony i od razu lepiej się poczuł.

Trudne przypadki hematologiczne reprezentowała 8-letnia Sari. Przyjechała do nas aż z Lublina. Od sierpnia ma bardzo podwyższone płytki krwi. Przyczyna nieznana. Skierowana przez Doktor Anię Kot z Lubelskiego Centrum MałychZwierząt (naszą dawną stażystkę!) na biopsję szpiku, z podejrzeniem białaczki. Pierwsza, wstępna ocena pobranego szpiku wykluczyła nowotwór. Szkiełka pojechały jeszcze na konsultację do patologa z laboratorium Idexx, ale Sari i jej właściciele pojechali do domu pełni optymizmu :) A przy wybudzaniu suni asystował Pedro – najlepszy wybudzacz pod słońcem. Sari leniwie podniosła jedną powiekę i zobaczyła... kota przytulającego się do ukochanej właścicielki. Działanie leków zostało zneutralizowane przez adrenalinę i pacjentka w sekundę gotowa była do polowania na futrzastego intruza ;)




Kolejną trudną pacjentką była 13-letnia yorczyca. Trudną i niestety nie tak optymistyczną jak Sari. Główną przyczyną wizyty był ogromy guz sutka. Niestety sunia nie zakwalifikowała się do zabiegu z powodu jednoczesnego ostrego zapalenia trzustki, niewydolności nerek i niewydolności wątroby. Dodatkowo badanie usg wykazało początkowe stadium ropomacicza. Podjęliśmy próbę leczenia, ale rokowanie dla tej pacjentki jest nie najlepsze...



Piątkowym pacjentem był też nasz ulubiony Ptyś – biegające szczęście. Na moje pytanie: „Gdzie jest Ptysiek?” Kasia ze śmiechem pokazała na drzwi i stwierdziła: „Już ciągnie do nas swojego pana”. I faktycznie, sekundę później zobaczyłam w drzwiach roześmiany pysk Ptysia i lekko zdyszanego właściciela, który dosłownie został wciągnięty do przychodni. Jak zawsze. Ptyś kocha nas nad życie, zresztą chyba nie ma rzeczy, której nie kocha. Objawia swoją miłość całym sobą, bez względu na to, czy ma pobieraną krew, zmieniane opatrunki, czy usuwane kolejne guzki, na podłodze i na stole operacyjnym, zawsze i wszędzie. Ptysia kochają wszyscy. Tym razem popisywał się swoimi umiejętnościami siedząc na stole w gabinecie, w miejscu, które inne psy często paraliżuje ze strach.

Filmik z Ptysiem w roli głównej oglądniesz TUTAJ >>>

O pozostałych pacjentach tylko wspomnę, bo popołudniu w THERIOSie rządziła Doktor Krysia. Na brak pracy nie narzekała. Był m.in. weimar z niedoczynnością tarczycy, labrador z ostrym zapaleniem gardła i drożdżycą uszu oraz 6-miesięczny Misiek z biegunką.

To był pracowity dzień – trudne przypadki przeplatały się ze szczepieniami i odrobaczaniem, strzyżenie ze zdjęciami rentgenowskimi i badaniem usg. Były chwile smutne i radosne, był śmiech i były łzy. Bo to nie jest łatwy zawód. Dużo w nim emocji, często skrajnych. Jako specjaliści od spraw beznadziejnych musimy często stawiać czoła tematom trudnym. Ale tym większa jest radość, jak uda się naszym pacjentom pomóc...


środa, 17 lutego 2016

Szkolenie - onkologia i hematologia 2016

Szkolenia są różne: takie, na których koniecznie trzeba być i takie, na które wypada pojechać. Onkologia i hematologia zorganizowana przez dr Marcina Suszyńskiego i jego współpracowników z firmy VetCo to jedno z tych szkoleń, na które czekaliśmy niecierpliwie od wielu miesięcy. Po pierwsze: ze względu na tematykę, po drugie: gwiazdorską obsadę. Prof. C.Guillermo Couto to mój idol od wielu lat. Ciekawe i praktyczne publikacje, pełne życia prezentacje. Hematologia w jego wydaniu to miód dla uszu i umysłu. Tym razem, przynajmniej dla mnie, była to powtórka i podsumowanie posiadanej już wiedzy, ale mimo to z zainteresowaniem wysłuchałam wykładów.
Drugi z wykładowców, dr Gerald Post, przedstawił niezwykle interesujące wykłady onkologiczne. Trochę wiedzy ogólnej i dużo nowości. Szczególnie interesujące wydają się być informacje o nowych możliwościach diagnostycznych u pacjentów onkologicznych. Personalizacja biomarkerów, bo tego dotyczył ostatni z wygłoszonych przez doktora Posta wykładów, daje nie tylko dokładną informację o rodzaju nowotworu, ale też wskazówki dotyczące wyboru najskuteczniejszych leków. Czekamy z niecierpliwością na ofertę firmy Innogenics w Polsce, bo to będzie dla naszych pacjentów prawdziwy przełom!


Jak zawsze na takich konferencjach najwięcej przepływu informacji ma miejsce w kuluarach. Tym razem też nawiązaliśmy ciekawe kontakty, pojawiły się nowe pomysły sprzętowe, które jeszcze zwiększą skuteczność leczenia pacjentów nowotworowych Przychodni Weterynaryjnej THERIOS, a także ciekawe propozycje publicystyczne.  
Maja i Jacek Ingarden z dr Geraldem Postem w trakcie dyskusji w kuluarach
 



wtorek, 18 marca 2014

Poniedziałkowe dylematy...

To był trudny dzień. Ciągłe podejmowanie trudnych decyzji, które mogą zaważyć o życiu pacjenta. Wprawdzie chciałam opisać wizytę u szczeniaków, zdecydowanie byłoby łatwiej i przyjemniej. I pokazać kolejny "wierszyk" o Theriosie autorstwa właścicielki Gai. Ale pominąć taki dzień? Na szczeniaki i wiersz przyjdzie czas.

Dylemat 1:
Oto co zobaczyliśmy po nacięciu macicy...
Cenna hodowlana sunia, 67 dzień ciąży. W piątek w którejś z krakowskich lecznic stwierdzono obecność jednego płodu, jeszcze żywego. W weekend pojawił się ropny wyciek... Właścicielka bardzo prosi, że jeżeli będzie jakakolwiek szansa, żeby suczka miała jeszcze dzieci, to żeby ratować macicę. Ale najważniejsze jest bezpieczeństwo suczki. W trakcie cesarskiego cięcia dr Ingarden stwierdza, że płód jest w stanie rozkładu, macica w stanie nie najlepszym. Ale szansa jest. Usuwać, czy nie? Sunia jest w świetnej formie, wyniki badań m zupełnie dobre. Decyzja: ratujemy przyszłość hodowlaną pacjentki...

Dylemat 2:
Czyszczenie zębów u filigranowej "cziłałki". Właścicielka naciska, żeby było jak najtaniej, najlepiej, żeby całość (czyszczenie ultradźwiękami, usuwanie zębów, przegląd, badania, leki) zmieściły się w 100 PLN... Oszczędzić na znieczuleniu? A co jak maluch nie przeżyje? Nie podać koniecznego antybiotyku? Przy takim zapaleniu przyzębia mogłoby nawet dojść do sepsy. Upieramy się, że jak mamy porządnie zrobić to, co mamy, to robimy po swojemu. Właścicielka na szczęście się zgodziła :)

Dodatni wynik testu potwierdził zapalenie trzustki
Dylemat 3:
9-letnia Emi, skierowana na konsultację onkologiczną z powodu guzka na sutku i fatalnych wyników wątrobowych. Aż mnie kusiło, żeby pójść na łatwiznę. Podstawowe badania, leki "wątrobowe", za tydzień usunięcie guzka. Ale tak się nie da... Trzeba cierpliwie i po kolei. Najpierw 15 minut wywiadu. Potem badanie kliniczne i usg. W głowie zapala się czerwone światełko: "myśl, myśl, coś tu nie gra..." Potem znowu rozmowa i decyzja: sprawdzamy trzustkę. Jest! Niewydolność wątroby nie jest spowodowana przerzutami, tylko rozwinęła się wtórnie do zapalenia trzustki. Pierwsze objawy, takie delikatne, nie wzbudzające większych podejrzeń pojawiły się 3 miesiące temu... Jakby nie moje gotowanie mózgu, to Emi dostałaby leki, które mogłyby jej poważnie zaszkodzić...




Dylemat 4:
8-letnia labradorka, skierowana na konsultację onkologiczną z powodu mastocytomy. Guzy zostały usunięte, rany pooperacyjne zagojone. Powinna być szybka decyzja: chemia. Ale trzeba jeszcze porozmawiać i dokładnie oglądnąć sunię. Pod palce wpada niewielki guzek. No cóż, jak już znalazłam, to trzeba usunąć. Śródoperacyjna cytologia potwierdza najgorsze: kolejna mastocytoma... Jakby zostawić, to skuteczność chemioterapii na pewno byłby mniejsza. Tak czy inaczej rokowanie jest nie za dobre, bo guz komórek tucznych jest podstępny i zwodniczy.

Niepozornie wyglądający guzek skórny...
Po nacięciu już nie jest taki niepozorny. Cytologia potwierdziła mastocytomę.

Dylemat 5:
8-letni terier szkocki z rakiem pęcherza moczowego. Na usg wydawało się, że guz nie zajmuje dużego obszaru. Podjęliśmy decyzję o zabiegu. Po przecięciu pęcherza moczowego okazało się, że widoczna na usg zmiana jest pojedyncza, ale obejmuje okolicę ujścia moczowodów. A praktycznie cały pęcherz jest zajęty maleńkimi guzkami... Decyzja: zaszywamy. Kusiło zrobienie ciekawej operacji, plastyki ujść moczowodów, wycięcia połowy pęcherza. Ale zasada numer 1: dobro i komfort pacjenta jest najważniejsza. A komfort byłby zły. Lepiej wygoić to co jest i przyhamować nowotwór chemioterapią. Cudów nie będzie, ale jest szansa na przedłużenie życia nawet o rok...


Rak pęcherza moczowego "od środka".
Dr Jacek Ingarden operuje szkota...

piątek, 16 sierpnia 2013

Fotografia moje hobby ;)


Drożdżaki Malessezia sp. 
Zamiłowanie do fotografii objawia się u mnie nie tylko szafą pełną albumów rodzinnych, ale też wieloma zdjęciami "zawodowymi". Jak tylko mam czas, to staram się dokumentować fotograficznie pracę weterynarzy w THERIOSie. Ulubionym miejscem mojego szaleństwa fotograficznego jest sala operacyjna i... laboratorium. Dzisiaj sesję zdjęciową miały szkiełka. Kilkadziesiąt wyselekcjonowanych szkiełek zostało uwiecznionych na 645 zdjęciach. Same ciekawe przypadki:
Cytologia z moczu: zapalenie bakteryjne 

rak pęcherza moczowego 
ostra białaczka limfoblastyczna (krew, szpik i śledziona)
malessezioza
niedokrwistości immunohemolityczne 
nowotwór otrzewnej (mesothelioma?)
mięsak histiocytarny
naczyniakomięsaki
chłoniaki (w tym jeden u świnki morskiej!)
anaplazmoza (krew i szpik)
anaplazmoza z boreliozą (krew i szpik)
Przewlekła białaczka limfocytarna.
Pacjent żyje już ponad dwa lata i jest w fantastycznej formie :) 
bakteryjne zapalenie pęcherza moczowego
plazmocytarne zapalenie skóry
zapalenie otrzewnej
zapalenie trzustki
guz komórek tucznych (mastocytoma)
przewlekła białaczka limfocytarna
ropne zapalenie otrzewnej
rak tarczycy
fibrosarcoma (chyba...)
niedobór kinazy pirogronianowej (podejrzenie: krew i szpik)
długie podniebienie miękkie (krew)
i inne...

Nie wszystko zdążyłam uwiecznić, nie wszystkie zdjęcia są udane. Ale czuję dużą satysfakcję, bo wykonałam KAWAŁ DOBREJ ROBOTY :)