Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hematolog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hematolog. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 marca 2014

Znowu zanudzamy słowem pisanym ;)

Już myślałam, że  trochę damy czytelnikom odpocząć od siebie, ale niestety... Wczoraj dostaliśmy nowy numer "Weterynarii" z naszym artykułem i mini-wywiadem. Artykuł na szczęście krótki i kolorowy, ciekawy przypadek chłoniaka śródpiersiowego u kota z naciekami eozynofili. Kocisko niestety zostało uśpione, bo stan jego był beznadziejny, ale ślad po nim pozostanie w postaci kilku publikacji. Dla naszego pacjenta to nie ma znaczenia, bo biega sobie już za Tęczowym Mostem, ale dla nas to jest taki "ukłon" w stronę tych najbardziej chorych i najtrudniejszych pacjentów...

Bardziej optymistycznym elementem jest mini-wywiad ze mną na temat mojej trwającej już wiele lat przygody z mikroskopem i Multimedialnego Atlasu Hematologicznego. W tle przwijja się beczki hematologiczne :)


wtorek, 11 marca 2014

Nieodkrwistość, czy anemia? Krótkie rozważania nad językiem polskim...

Niedokrwistość, czy anemia? Co to jest anemia wie każdy. Ale kto wie, że to wcale nie jest właściwe określenie? Ja wiem, od kilku lat. Wyszkolił mnie okrutny recenzent, wielbiciel poprawnej polszczyzny. Od tego czasu obsesyjnie staram się trzymać polskiego słownictwa, unikając makaronizmów. Ale mój ulubiony recenzent (podejrzewam, że od lat ten sam) nadal mnie katuje. Wykreśliłam z mojego słownika słowo "schorzenie", "terapia", "diagnoza" i wiele innych. Doszło już do tego, że jak czytam w naukowych opracowaniach o różnych "schorzeniach", to zaczynają mnie boleć zęby. Mogą być choroby, przypadłości, ale broń Boże nie "schorzenia". Nie mówiąc o codziennych, nie-weterynaryjnych hasłach, typu "dizajn", czy "dekupaż". Zęby bolą, ale święta nie jestem... Najbiedniejsze są oczywiście nasze dzieci, które buntują się przeciwko językowej tresurze. "Wszyscy tak mówią!" - pokrzykują. "Wy nie jesteście "wszyscy"" - odpowiadam. I ciągle się wściekam, jak dziewczyny idą "na" świetlicę, czy siedzą "na" komputerze.

Poniżej skany części pierwszej artykułu o niedokrwistościach. I dziękuję Recenzentowi Magazynu Weterynaryjnego, który jest najbardziej wymagający ze wszystkich recenzentów, ale też jego pozytywne opinie o naszych wypocinach najbardziej cieszą :))))



p.s. Początki mojej drogi - misji językowej to przyznana na studiach Nagroda Rektora "za piękną polszczyznę" w pracy o gończych polskich, prezentowanej na Sejmiku Studenckich Kół Naukowych.

czwartek, 20 lutego 2014

Wywiad dla Weterynarii w Praktyce, pełna wersja :)

Wywiad rzecz ważna. Tylko jak go przeprowadzić? Pytania były standardowe, dla wszystkich takie same. Ja z jednej strony lubię schematy, a z drugiej nie lubię powtarzalności i nudy. Co z tego wyszło, zobaczcie sami :) Pani Monika Cukiernik, redaktor naczelna Weterynarii w Praktyce wyraziła zgodę na opublikowanie całego artykułu i dzięki temu wywiad może trafić również do nie-lekarzy. Dziękujemy! 
Poniżej wklejam też uproszczony skan fragmentów artykułu autorstwa mojego i mojego męża na temat hipokalcemii towarzyszącej ostrej białaczce u jednego z naszych pacjentów.

p.s. Jak ktoś chce przeczytać tekst, to należy kliknąć prawym przyciskiem myszy, wybrać "pokaż obrazek" i wtedy spokojnie można powiększyć tekst do czytelnej wielkości.




poniedziałek, 17 lutego 2014

Publikacje na początek roku...

W tym roku kilka weterynaryjnych czasopism otworzyła rok 2014 naszymi artykułami. Będzie hematologicznie, rozrodowo i onkologicznie... Poniżej skany artykułów z nowego czasopisma "WETERYNARIA": kolejny z cyklu artykułów hematologiczno-onkologicznych, tym razem o małopłytkowości i niedokrwistości oraz artykuł drugiej z dziedzin, w której specjalizuje się Przychodnia Weterynaryjna THERIOS, czyli rozród łatwy i przyjemny.
c.d.n...



piątek, 11 października 2013

Dlaczego piszemy?

Ostatnio staramy się nadrobić przeszło dwuletnią ciszę w publikacjach. Niedawno ukazał się pierwszy z cyklu artykułów hematologicznych, poniżej skany :) W drodze jest kilka następnych, w różnych czasopismach.



Ale właściwie po co piszemy? Ostatnio na jakimś forum przeczytałam, że w Theriosie to nie leczymy zwierząt, żeby je wyleczyć, tylko po to, żeby mieć materiał naukowy. Hmmm... Myślałam, że jest odwrotnie, to znaczy leczymy zwierzaki, żeby im pomóc, a dodatkowo dzielimy się swoimi doświadczeniami, żeby ułatwić innym lekarzom w leczeniu kolejnych pacjentów. Miło mi bardzo, że autor wypowiedzi widzi w naszych "wypocinach" materiał naukowo-badawczy, ale zapewniam, że prace naukowe to wyglądają zupełnie inaczej ;)

A że lubimy pisać (i ja i mój mąż, a ostatnio też nasze dzieci), to piszemy. Opisujemy przypadki z naszej pracy, ale nie tylko. Po cichu, do szuflady piszę opowiadania naszych dzieci, na pamiątkę, żeby w słowach zatrzymać trochę wspomnień, piszę opowiadania "okiem pudla", wypowiadam się na forach internetowych, czasami nawet piszę listy, choć niektórzy twierdzą, że to czynność wymierająca ;)
I tak, jak niektórzy mówią "biegam, bo lubię", ja powiem "piszę, bo lubię" :) 


środa, 2 października 2013

Po co tyle tych zdjęć?!

Często spotykamy się ze zdziwieniem właścicieli pasów i kotów jak słyszą, że trzeba zrobić trzy zdjęcia klatki piersiowej. "Po co?" pytają. "Przecież w gabinecie X powiedzieli, że wystarczy tylko jedno".
A jednak nie wystarczy. U pacjentów onkologicznych, których mamy w naszej przychodni najwięcej, konieczne są trzy projekcje: dwie boczne (na lewym i prawym boku) oraz strzałkowe.
Dlaczego? Bo niewielkie zmiany (np przerzutowe) mogą być widoczne tylko na jednym ze zdjęć. Przykładem jest 9-letnia sunia, która trafiła do nas z rozpoznaniem naczyniakomięsaka (hemangiosarcoma). Kilka miesięcy wcześniej miała usuwane guzy sutka, niestety bez rozpoznania HP. Rutynowe badania przed kwalifikacją do dalszego postępowania wykazała zmiany w śledzionie i... klatce piersiowej. Dwa guzki w okolicy podstawy serca, bardzo słabo cieniujące, widoczne dopiero na drugim zdjęciu rtg.

Tutaj wydaje się, że wszystko jest w porządku... 

... a tutaj już nie... 

I jeszcze powiększenie...

Śledzionę trzeba było usunąć, dr Ingarden usunął jeszcze tkanki w okolicy wcześniejszego zabiegu. Teraz czekamy na wyniki HP, żeby ustalić optymalny schemat chemioterapii...

sobota, 14 września 2013

Oto Simba...


Simba ma 9 lat, jest krzyżówką border collie i goldena. Trafił do nas w maju z... wyrokiem. Zniekształcony nos, duszność, ropny zapach, krwawienia... W TK (tomografia komputerowa) jeszcze gorzej, bo okazało się, ze zajęta jest kość, podniebienie i oczodół. Rozpoznanie histopatologiczne: fibrosarcoma, czyli włókniakomięsak. Zmiana nieoperacyjna, psisko z dużym dyskomfortem. I właściciel, który nie chce się poddać. Zaproponowaliśmy paliatywną chemioterapię. Trochę bez przekonania, ale to była taka decyzja ostatniej szansy. Z zastrzeżeniem, że jak będzie cierpieć, to trzeba będzie się pożegnać.


Od tego czasu minęły już ponad cztery miesiące. Simba czuje się doskonale, chemię znosi bardzo dobrze. Zniekształcenie nosa widoczne z zewnątrz zmniejszyło się. Nie ma krwawień, nie ma ropnego zapachu. Simba ma apetyt, jest aktywny. Nie wygląda, żeby cierpiał. Rozpoczęliśmy ostatni cykl chemii. Wiemy, że prędzej, czy później przegramy tę walkę, ale już teraz możemy powiedzieć, że odnieśliśmy sukces. Simba żyje i cieszy się życiem :)

niedziela, 25 sierpnia 2013

Beczki hematologiczne


Ładnych kilka tygodni temu rodziłam w bólach artykuł o niedokrwistościach dla Idexxa. I jak zawsze robiłam wszystko, żeby tylko nie pisać. Gotowałam, piekłam, zajmowałam się dziećmi, malowałam drągi, jeździłam konno. Nawet czasami chodziłam do pracy. Wszystko, żeby tylko nie robić tego, co powinnam. Swoimi przemyśleniami dzieliłam się na nieśmiertelnym fejsie. Szczególnie wtedy, jak już w końcu siadałam przed komputerem i z ciężkim westchnieniem otwierałam wersję roboczą artykułu. Jedno z trudem sklecone zdanie pojawiało się w artykule, a potem dwa na fb ;) Jeden z fejsbukowych znajomych wpadł na pomysł, że skoro wolę malować drągi niż pisać, to mogę artykuł namalować. 
„Doskonale!” pomyślałam, bo na malowanie czekały dwie przeszkody – beczki. A jak już na listę postanowień wpisałam malowanie beczek, to zamiast malować beczki zaczęłam pisać artykuł. Najpierw jedne niedokrwistości (dla Idexxa), potem drugie i trzecie (dla Magazynu Weterynaryjnego), a potem jeszcze krótki przypadek hematologiczny dla nowej gazety weterynaryjnej. Beczki cierpliwie czekały. 
W końcu przyszedł czas i na nie. I oto dzisiaj zostały przetestowane na naszym mini parkurze. Konie przyjęły je bardzo przyjaźnie. Tylko Elf podszedł, powąchał i wbił zęby zdrapując z mojego dzieła trochę farby. „Psia krew” pomyślał zapewne. Bo na moich beczkach pływają sobie krwinki czerwone psa. I nie ma płytek, bo... zapomniałam namalować. A potem to już mi się nie chciało uzupełniać. W końcu może to był pies cierpiący na małopłytkowość immunologiczną...




piątek, 16 sierpnia 2013

Fotografia moje hobby ;)


Drożdżaki Malessezia sp. 
Zamiłowanie do fotografii objawia się u mnie nie tylko szafą pełną albumów rodzinnych, ale też wieloma zdjęciami "zawodowymi". Jak tylko mam czas, to staram się dokumentować fotograficznie pracę weterynarzy w THERIOSie. Ulubionym miejscem mojego szaleństwa fotograficznego jest sala operacyjna i... laboratorium. Dzisiaj sesję zdjęciową miały szkiełka. Kilkadziesiąt wyselekcjonowanych szkiełek zostało uwiecznionych na 645 zdjęciach. Same ciekawe przypadki:
Cytologia z moczu: zapalenie bakteryjne 

rak pęcherza moczowego 
ostra białaczka limfoblastyczna (krew, szpik i śledziona)
malessezioza
niedokrwistości immunohemolityczne 
nowotwór otrzewnej (mesothelioma?)
mięsak histiocytarny
naczyniakomięsaki
chłoniaki (w tym jeden u świnki morskiej!)
anaplazmoza (krew i szpik)
anaplazmoza z boreliozą (krew i szpik)
Przewlekła białaczka limfocytarna.
Pacjent żyje już ponad dwa lata i jest w fantastycznej formie :) 
bakteryjne zapalenie pęcherza moczowego
plazmocytarne zapalenie skóry
zapalenie otrzewnej
zapalenie trzustki
guz komórek tucznych (mastocytoma)
przewlekła białaczka limfocytarna
ropne zapalenie otrzewnej
rak tarczycy
fibrosarcoma (chyba...)
niedobór kinazy pirogronianowej (podejrzenie: krew i szpik)
długie podniebienie miękkie (krew)
i inne...

Nie wszystko zdążyłam uwiecznić, nie wszystkie zdjęcia są udane. Ale czuję dużą satysfakcję, bo wykonałam KAWAŁ DOBREJ ROBOTY :)

piątek, 12 lipca 2013

Głupawka językowa :)


Od kilku dni weterynarz po godzinach usiłuje wywiązać się ze zobowiązania napisania dwuczęściowego artykułu o niedokrwistości, zwanej z obca anemią. Z wiszącymi na plecach dziećmi, przypalającą się na gazie zupą i kuszącymi widokami koni jest to rzecz niełatwa, żeby nie powiedzieć niebywale trudna. Można utknąć w pół zdania, bo... trudno znaleźć odpowiednie słowo. Szczególnie, jak się korzysta z obcej literatury. Taka na przykład refractory anemia. Wrzucam hasło refractory do słownika internetowego ling.pl  i widzę:

nieposłuszny
odporny
buntowniczy
uporczywy
uparty
oporny
krnąbrny
rogaty
niesforny
ogniotrwały

Według słownika krnąbrny może być więzień, ogniotrwały materiał, rogata dusza, ale anemia? Chociaż czasami to faktycznie, wszystkie w/w określenia pasują. Podajemy jeden lek, potem drugi i nic. Dopiero jak wyciągniemy armatę w postaci chemii udaje się opanować sytuację.

A potem dzieci idą spać i weterynarz stuka się w głowę. No przecież oczywiste, to chodzi o niedokrwistość oporną na leczenie!


p.s. Osobnym zagadnieniem jest różnica między polską niedokrwistością, a obcą "anemią". Swoje baty od recenzentów za to już zebrałam ;) Ale to już jest zupełnie inna opowieść...