wtorek, 2 września 2014

Jesienne porządki, czyli zdrowy uśmiech psa i kota :D

Zaglądnijmy do jamy ustnej zęby swojego zwierzaka. Zapalenie dziąseł, paradontoza, cuchnący oddech? U psa i kota zęby też bolą, tak jak ludzi. To, że zwierzaki lepiej radzą sobie z bólem nie zwalnia nas od dbania o uśmiech naszego pupila. Zaniedbana jama ustna jest źródłem chorobotwórczych bakterii, a stan zapalny dziąseł umożliwia wysiew tych bakterii do krwi. Z krwią bakterie wędrują po organizmie i osiedlają się w narządach: sercu, nerkach, wątrobie, trzustce, szpiku. Małe ogniska skutkują niewydolnością, masywny wysiew (na przykład przy obniżonej odporności) to znana nam wszystkim sepsa, która może doprowadzić do śmierci.

Co można zrobić, żeby ograniczyć ryzyko? Wystarczy regularnie czyścić zęby naszego pupila, stosować preparaty rozpuszczające kamień (np w postaci proszku dodawanego do wody, czy past enzymatycznych) i dezynfekujące. Jeżeli już pojawi się kamień, trzeba go usunąć przy pomocy ultradźwięków, a następnie wypolerować powierzchnię oczyszczonych zębów. Polerowanie jest niezwykle ważne, ponieważ mikrourazy szkliwa przyspieszają pojawienie się nowego kamienia. Zniszczone zęby najczęściej się usuwa, chociaż coraz popularniejsze jest ich leczenie u "psiego dentysty". Można zakładać plomby, leczyć kanałowo, nadbudowywać ubytki.

Zarówno czyszczenie, jak i leczenie wymaga znieczulenia ogólnego. W THERIOSie zalecamy wykonanie podstawowych badań przed narkozą, które pozwolą nam uniknąć powikłań. I oczywiście znieczulenie wziewne. Rurka intubacyjna nie tylko jest drogą podawania gazu znieczulającego, ale też dzięki wypełnionemu powietrzem balonikowi izoluje drogi oddechowe od milionów bakterii, które uwalniają się w trakcie czyszczenia zębów. Po zabiegu w znieczuleniu wziewnym pacjenci szybko się wybudzają i szybko dochodzą do siebie.

Zatem zaglądnijmy do jamy ustnej naszych zwierzaków i zapewnijmy im piękny uśmiech i zdrowe zęby :)

Ultradźwiękowe usuwanie kamienia nazębnego.

Polerowanie zębów przy pomocy specjalnej pasty polerującej.


niedziela, 24 sierpnia 2014

ROZRÓD PSÓW I KOTÓW - PROMOCJE DLA HODOWCÓW!!!

Nareszcie rusza super atrakcyjna oferta dla hodowców. 

Co oferujemy?
- kompleksową opiekę nad hodowlą: suki hodowlane, reproduktor, szczenięta
- atrakcyjne ceny
- konsultacje specjalistów
- wieloletnie doświadczenie hodowlane
- pełne zaplecze diagnostyczne i terapeutyczne
- szkolenia dla lekarzy weterynarii, techników i hodowców


Co obejmuje promocja?
- konkurencyjne ceny za szczepienia
- duże rabaty przy wyznaczaniu okresu płodnego i sztucznym unasiennianiu 
- zniżki na badanie usg w kierunku ciąży
- zniżki przy cesarskim cięciu
- gratis porady hodowlane
- rabaty na szkolenia "rozrodowe"
- pierwszeństwo w przypadku darmowych badań usg

Jakie są warunki promocji? 
Wystarczy wykonać w PW THERIOS szczepienie jednego miotu szczeniąt lub kociąt (min. 3 sztuki) w wieku 6 tygodni.

Lekarze Przychodni Weterynaryjnej THERIOS:
dr n. wet. Jacek Ingarden, specjalista rozrodu zwierząt
lek. wet. Maja Ingarden, specjalista chorób psów i kotów 

Więcej informacji na stronie Przychodni Weterynaryjnej THERIOS i w recepcji.  




Kurs usg troszkę inaczej...

W dniach 18-22 sierpnia odbyła się kolejna, wakacyjna edycja kursu „USG jamy brzusznej psów i kotów”. Grupa uczestników reprezentowała, jak zwykle całą Polskę i nie tylko ;-) (od Częstochowy, przez Jarocin i Elbląg, aż po hrabstwo Hampshire w Wielkiej Brytanii).

Prowadzący kurs, Dr Jacek Ingarden opowiada:
"Podczas kursu mieliśmy okazję oceniać zmiany nowotworowe w jądrach i wątrobie, rozsiane ogniska w jamie brzusznej, ropomacicze zamknięte i otwarte, ciąże i in. Z ciekawych przypadków rozpoznany został gruczolakorak trzustki, potwierdzony badaniem cytologicznym i histopatologicznym. Kursanci uczestniczyli w pobieraniu biopsji pod kontrolą usg. W sumie zostało przebadanych około 40 pacjentów."
W rozmowach kuluarowych pojawił się pomysł krótkiego kursu łuczniczego, co udało się przeprowadzić, ze względów pogodowych, dopiero ostatniego dnia. Uczestnicy, poza talentem ultrasonograficznym, wykazali się również niezłymi predyspozycjami łuczniczymi. W związku z tym, że główny fotograf THERIOSa, dr Maja Ingarden, w czasie kursu przyjmowała pacjentów, sprawozdanie fotograficzne obejmuje tylko "zajęcia dodatkowe" ;) 









środa, 6 sierpnia 2014

O łakomym kocie...


Zdjęcie rtg naszego pacjenta. Widoczna igła.
Kot jest zadziwiającym stworzeniem. Z jednej strony podanie mu tabletki często graniczy z cudem. Z drugiej koty są klasycznymi przypadkami, u których w przewodzie pokarmowym można znaleźć różne ciekawe rzeczy, wydawałoby się niezjadliwe. To najczęściej koty ulegają zatruciom i poparzeniom, to koty zlizują własne włosy, którymi się zatykają i to koty mają szczególne upodobanie do połykania igieł i nici... Dzisiaj trafił do nas taki właśnie klasyczny przypadek kota - pożeracza rzeczy niezjadliwych. Nietypowy był przebieg choroby, która zaczęła się... w listopadzie zeszłego roku, czyli prawie rok temu! Właściciel podejrzewał, że kot zjadł igłę. Trafił do lecznicy, w której zostało zrobione zdjęcie rtg, które niczego nie wykazało. Na szyi otworzyła się przetoka, z której sączyła się ropa z krwią. Kolejne badania niczego nie wykazały. Po antybiotykach była chwilowa poprawa, po czym dziura się ponownie otwierała. Wykonano fiberoskopię. I znowu nic... Po wielu miesiącach bezskutecznej walki pacjent trafił do THERIOSa. Doktor Ingarden ucieszył się z ciekawego przypadku, ale zaczął standardowo od zdjęcia rtg, które wykazało... igłę. Okazało się, że igła tkwiła w korzeniu języka i dlatego trudno było ją znaleźć w standardowym badaniu klinicznym. A dlaczego nie był widoczna na pierwszym zdjęciu rtg? Czy to lekarz popełnił błąd? Nie sądzę... Jeżeli na zdjęciu igła ułożyła się w projekcji strzałkowej, to mogła być widoczna jako małe kropeczka. Jeżeli do tego obraz nałożył się na kość, to szukanie naszej igły można było porównać do szukania przysłowiowej igły w stogu siana...

Na szczęście w ostatecznym rozrachunku igła została znaleziona i wydobyta z naszego pacjenta. Po zabiegu okolicę przetoki potraktowaliśmy falami milimetrowymi. I mamy nadzieję, że na wizycie kontrolnej po problemie nie będzie śladu :)

Pacjent w trakcie wybudzania po zabiegu.

Przyczyna problemu: igła.
Fale milimetrowe stosowane w PW THERIOS przyspieszają gojenie ran. 


wtorek, 29 lipca 2014

Latające rękodzieło ;)

W ramach robótek ręcznych postanowiłam upiększyć strzały. Dylemat, czy decoupage, czy malowanie na szczęście łatwo dał się rozplątać, ponieważ drewnianych strzał było 10, więc mogłam sprawiedliwie podzielić kolory w wzory. A do tego jakość fatalna (kupione w dobrej cenie na Allegro...), więc w razie zniszczenia szkoda żadna...

Tym sposobem powstała strzała Kiwi, strzała Amora (w serduszka) i strzała jadowicie wiosenna (w kwiatki). A jak mi się znudziły serwetki, to zabrałam się za paski i kropki ;) Potem tylko lakierowanie i szlifowanie i kolorowy zestaw był gotów.

Testowaniem strzał zajęła się moja rodzina. Julka skrytykowała, że za lekkie i nie wystarczająco gładkie, mąż narzekał na beznadziejną jakość i mało praktyczną konstrukcję. Ale zostały umieszczone przy pomocą łuku w tarczy, więc widać aż tak źle nie było ;)







czwartek, 24 lipca 2014

Jajeczne refleksje...

Moje kurki mają się doskonale. Urosły, zmężniały. Dwie w okolicznościach bliżej niewyjaśnionych, ale niewątpliwie tragicznych, zakończyły życie. Pewne podejrzenia są, bo wokół naszego domu szwendają się podejrzane elementy. Ale cóż, świata nie naprawię. Było podejrzenie, że nasze kury postanowiły popełnić masowe samobójstwo. Ciekawe, bo na samobójcze kury i uciekające jajka dobrze zadziałał łańcuch i kłódka na furtce ;)

Jednej kurce przewróciło się w głowie i od miesiąca wysiaduje wszystkie jajka i kilka piłeczek ping-pongowych. Tłumaczę jej, że to nie ma sensu, ale w ogóle nie chce słuchać. Tylko łypie na mnie i pokrzykuje, jak ją z gniazda wyrzucam. Reszta na szczęście rozum ma na swoim miejscu i grzecznie znosi zdrowe jajka.

Właśnie, jajka... Są smaczne, zdrowe, żółte od kukurydzy i czasami jeszcze bardziej prawdziwe dzięki przylepionym piórkom lub hmmm... kupom. Od czasu do czasu trafia się jajo-gigant z podwójnym żółtkiem. Wielkość zdecydowanie odbiega od norm unijnych. Są jajka większe i mniejsze, bardziej okrągłe lub wydłużone, jasne i ciemne. Smakują podobnie, bez względu na kształt i wielkość. I zastanawiam się, po co zostały wymyślone normy unijne dotyczące wielkości jajek? Czym ludzie kierują się kupując jajka? Czy rzeczywiście unijną wielkością, czy kolorowym opakowaniem? Czy potrzebne są te wszystkie kontrole, urządzenia do segregacji jajek i normy? Moje nieunijne jajka przebijają unijne plastiki pod każdym względem. Jedynym słusznym kryterium powinna być świeżość. A sklepowe jajka rzadko bywają świeże ;) Widać to przy obieraniu. Obierając świeże jajko sklepowe skorupka odchodzi pięknie, zostawiając gładką nieskażoną rysami powierzchnię. Jajka od moich kur obierają się fatalnie... Nie działają żadne patenty. Świeżości nie da się oszukać. Jajko 1-2-3 dniowe nie będzie się dobrze obierać. Chyba, że macie jakieś niezawodne patenty? Chętnie posłucham...











niedziela, 20 lipca 2014

Publikujemy nie tylko w czasopismach weterynaryjnych...

Lato nadeszło, sezon weterynaryjny w pełni, a my wprawdzie trochę się publikacyjnie rozleniwiliśmy, ale nie aż tak bardzo. Tym razem seria artykułów do Biuletynu Ogara i Gończego 2014. Propozycja z zaskoczenia, ale dzięki temu obyło się bez naukowego bla-bla-bla, tylko musiało być... spontanicznie. Naukowe głowy pewnie załamią ręce. O historii hodowli wyrywkowo i w anegdotach. O rozrodzie i nowotworach potocznie i "dla ludzi". Na blogu Boogaskowo umieściłam wspominkowy artykuł o hodowli "Hulaj Dusza" w rozdzielczości umożliwiającej odczytanie. Osoby zainteresowane pełnym tekstem artykułów : "Kiedy kryć sukę?" i "Nowotwory u gończych" proszę o kontakt pod artykułem (w komentarzu), z podaniem maila.
Nie wiem, czy obecnie Biuletyn można kupić. Wiem, że ma być dodruk. Więcej informacji można uzyskać w Opolskim Związku Kynologicznym, u Grzegorza Werona.