sobota, 4 lipca 2015

Weterynarz na ludowo ;)


Co robi weterynarz po godzinach w upalną sobotę? Uczestniczy w II Międzynarodowych Spotkaniach z Folklorem. Grupy artystów ludowych zjechały do Myślenic z całego świata. Sobota to trzeci dzień imprezy i nie ostatni. Od czwartku do niedzieli nasze miasteczko stało się międzynarodową stolicą folkloru. Kulminacyjnym punktem dnia był kolorowy korowód, który przeszedł ulicami miasta. Mimo upału było barwnie, wesoło i jeszcze goręcej niż w rzeczywistości. Największe owacje zebrali Dzicy z Afryki i Meksykanie, ale każda z grup zasłużyła na wielkie brawa. Nasze najmłodsze dzieci płci męskiej obserwowały z zapartym tchem piękne tancerki, chociaż zabrakło im odwagi, żeby przyłączyć się do tańczących. Za to aktywnie uczestniczyły w warsztatach artystycznych ozdabiając drewniane ptaszki i koniki. 
Dla fanów rękodzieła rozstawione były liczne stragany, na których można było podziwiać i kupić piękne ozdoby, zabawki, czy... pędzle. Narobiliśmy sobie smaka na dalsze tego typu imprezy. 

Kolejny przystanek festiwalowy: ETNOmania w skansenie w Wygiełzowie :)


 








środa, 3 czerwca 2015

Wizyta Jacoba - dogoterapeuty w szkole podstawowej :)

Jacob to duży pudel morelowy, zwany też pudlem królewskim, syn Boogiegoi Lary. Imię rodowodowe to BREGO "Ze Sfory Chirona". W lutym 2015 roku obchodził swoje pierwsze (!) urodziny. Jego rodzice zostali wybrani pod względem psychiki i genów jako idealni do pracy z dziećmi. Jacob niemalże od urodzenia przyuczał się do zawodu dogoterapeuty. Jako młodzieniec ukończył kursy, które już oficjalnie uprawniają go do pracy z najmłodszymi. Jego właścicielka, Agnieszka, na stronie www.psiaedukacja.eu pisze o sobie: "...aktywna wf-istka, oligofrenopedagog, pedagog terapeuta. Moje doświadczenia zawodowe ukształtowało życie. Wiele typów szkół, w których pracowałam, osoby wymagające wsparcia będące przy mnie od zawsze i codzienne problemy nauczyły mnie być radosną, otwartą i czerpać wiedzę z doświadczeń innych. Dla mnie pies jest łącznikiem ludzi, a dla ludzi szczególnych – pies jest oknem na świat. Prowadzę radosną i wartościową psią edukację z moim psem Jacobem. Na co dzień pracuję w szkolnictwie specjalnym." Idealna właścicielka dla idealnego psa :)


Korzystając z przyjazdu Agnieszki i Jacoba do PW THERIOS udało się namówić ich na wizytę w myślenickiej Szkole Podstawowej nr 2, na spotkanie z dzieciakami w ramach pikniku. Jacob, mimo lekkiego "kaca" po znieczuleniu, zabawiał dzieciaki, rodziców i nauczycieli z całych sił: bawił się, pokazywał sztuczki i... uczył. Bo nauka była najważniejsza, a nauka przez zabawę łatwiej trafia do głów. Wspólnie z Agnieszką zaprezentowali, a następnie ćwiczyli z dziećmi prawidłowe zachowania w przypadku zapoznawania się z nieznanym psem i rozpoznawania zachowań psów. Na końcu dzieci uczyły się, jak zrobić "żółwika", czyli przybrać bezpieczną pozycję w przypadku spotkania z agresywnym psem. Jacob kontrolował, czy dzieci prawidłowo wykonują ćwiczenie.


Zajęcia zostały zorganizowane w ramach programu "Bezpieczny pies -bezpieczne dziecko". Moim zdaniem każde dziecko powinno wziąć w takich zajęciach udział. Praktyczne, ciekawie poprowadzone, a do tego taaaka gwiazda do pomocy ;) Na zakończenie zajęć szkoła otrzymała certyfikat udziału w programie edukacyjnym.
Więcej informacji o Polskim Centrum Dogoterapii i prowadzonych przez nich zajęciach na stronie www.psiaedukacja.eu


Więcej o Jacobie na jego profilu na facebook >>>


Więcej o Boogiem, ojcu Jacoba na blogu Boogaskowo >>>



sobota, 30 maja 2015

Jagnięcina z ryżem doskonała dla alergików - prawda, czy fałsz?

- Mój pies jest alergikiem, czym mam go karmić? - pyta większość właścicieli drapiących się psów.
- A czym jest karmiony obecnie? - pytam.
Odpowiedzi są różne. Najczęściej słyszę, że jagnięcina z ryżem. To znaczy sucha karma z jagnięciną (czy raczej: z dodatkiem jagnięciny), najbardziej popularna, powszechnie dostępna. Prawie każda firma, od tych z najwyższej półki, po producentów niskobudżetowych, ma w swojej ofercie karmę typu Lamb&Rice. Karmy są w sklepach oczywiście sprzedawane jak nadające się dla alergików. Pies je karmę, ale drapie się nadal, wręcz jest coraz gorzej. Gdzie tkwi błąd?

Dobrym przykładem jest nasz niedawny pacjent, 4-letni mops. Typowy pacjent tej rasy. Zapadnięte skrzydełka nosowe, podniebienie długie na kilometr, chrapiący i tracący oddech. Do tego kamica pęcherza moczowego i... alergia. Trafił do nas z powodu guzka na faflu. Guzek ja guzek, trzeba usunąć i zbadać. Niestety właściciele nie zgodzili się na pozostałe "porządki". Guzek został usunięty. Ale w trakcie zbierania wywiadu nasza doktor Krysia zapytała o dietę. Karmiony jak na alergika przystało - jagnięcina i ryby, broń boże żadnej wieprzowiny i pieczywa. Ale jednak wyraźnej poprawy nie ma. Czym karmić? - zapytali właściciele. Podjęta została decyzja o badaniach. W surowicy krwi oznaczane są przeciwciała przeciwko najczęściej używanym składnikom pokarmu dla psów. Wyniki? Nieco szokujące.
R4-5 (maksymalna alergia): wołowina, mleko, tuńczyk,
R3 (średnia alergia): jagnięcina, ryby,
R1-R2 (słaba alergia): kaczka, ryż, kukurydza, królik, łosoś, jęczmień, ziemniaki, owies, dziczyzna, struś
R0 (brak alergii): wieprzowina, kurczak, indyk, pszenica, soja, jajka, pulpa buraczana, kasza jaglana.

Ten pacjent absolutnie nie powinien być karmiony wołowiną, jagnięciną, rybami i produktami mlecznymi. W zasadzie najlepsza byłaby... wieprzowina. Kurczak i indyk ze względu na zawartość chemii zawsze ostrożnie. Zostają nam jajka (najlepiej z przydomowej hodowli) z kaszą jaglaną.

Takich pacjentów jest więcej. Z naszych obserwacji i wielu wykonanych testów wyłania się smutna prawda - większość psów z alergią pokarmową jest żywiona nieprawidłowo tylko dlatego, że kierujemy się stereotypami. Jednym z najgorszych, najbardziej uczulających składników pokarmowych jest... jagnięcina! Na liście najbardziej uczulających pokarmów jest jeszcze wołowina i produkty mleczne, ale zdarza się też uczulenie na strusinę, drób i ryby... Najrzadziej uczula wieprzowina i jaja kurze. Zostaje jeszcze super - hipoalergiczna karma oparta na białku hydrolizowanym. Jednak karma ta ma jedną, bardzo istotną wadę - cenę. Te karmy są drogie i nie każdego właściciela na nie stać, szczególnie, jak trzeba karmić dużego psa. Są doskonałe i rozwiązują problem, ale bariera cenowa jest często nie do przeskoczenia.

Jaki wniosek można wyciągnąć z tego artykułu? Moim zdaniem jeden bardzo ważny: wykonywać testy, a nie opierać się na wyimaginowanych statystykach! Koszt badania jest wysoki, ale jest to jednorazowy wydatek, równowartość miesięcznej diety dla średniej wielkości psa. Warto, bo prawie zawsze wynik jest sporym zaskoczeniem dla właścicieli i lekarzy ;)

niedziela, 24 maja 2015

Kurs usg dla średniozaawansowanych - edycja wiosenna 5-dniowa

W dniach 18-22 maja 2015 roku w Przychodni Weterynaryjnej THERIOS odbył się kurs ultrasonograficzny dla lekarzy weterynarii, prowadzony przez dr Jacka Ingardena. To już 41 kurs usg (licząc echo serca 43), który zorganizowaliśmy. Szkolenia w ramach THERIOSa prowadzimy od 15 lat! Nasze "ulubione" tematy to opisywana ultrasonografia jamy brzusznej i hematologia, a ostatnio na listę cyklicznie organizowanych kursów wprowadziliśmy też cytologię. Organizujemy też szkolenia z innych dziedzin weterynarii, zapraszając różne weterynaryjne sławy. Więcej o naszych szkoleniach TUTAJ >>>

Ja na każdym z organizowanych w PW THERIOS kursów, gościliśmy lekarzy z różnych stron Polski, od Krakowa, przez Katowice, Lublin, Wrocław, Łomżę, aż po Gdańsk. Kursantom udało się przebadać 37 psów. Pierwszego dnia, oprócz teorii i przypadków prezentacyjnych, uczestnikom została zaprezentowana thorakocenteza u 6-letniego berneńczyka z mięsakiem histiocytarnym, abdominocenteza oraz zastosowanie terapii IRAP w leczeniu zwyrodnień stawów. Dzień zakończył się operacją skrętu żołądka u rocznego doga niemieckiego. 


Pobieranie materiału do IRAP
Kolejne dni minęły nieco spokojniej. Kursanci szlifowali swoje umiejętności badając psy zdrowe i chore. Rozpoznanych zostało kilka ciąż, w tym jedna ciąża - niespodzianka, mukometra, torbiel jajnika, zapalenie, osad i polip w pęcherzu moczowym. Były nowotwory: wątroby (wykonano biopsję), wznowa chłoniaka, chłoniak nerkowy i guz śledziony. Doktor Jacek zaprezentował echo serca u sznaucera olbrzyma. 

Był to kolejny intensywny kurs bogaty w ciekawe przypadki, nie tylko "ultrasonograficzne". Na tym polega urok kursów w naszej przychodni - nigdy nie jest nudno, a badania usg są wzbogacone analizą kliniczną pacjentów. 

Więcej informacji na temat 5-dniowych kursów usg dla średniozainteresowanych znajdziesz TUTAJ >>> 

Biopsja pod kontrolą usg - ćwiczenia
 


wtorek, 19 maja 2015

Dieta kury domowej jawornickiej

Decydując się na kury postanowiłam rzetelnie się do nowego zakupu przygotować. Kupiłam książki, pytałam "specjalistów" (takich okolicznych, wiejskich) i specjalistów (prawdziwych). Większość źródeł proponowała super-mieszankę dla kur niosek. Bo zdrowa, smaczna i pełnowartościowa. Tyle, że oprócz składników, których znaczenie było dla mnie zrozumiałe (cel: dużo jajek), było sporo składników, które budziły mój niepokój. Zaczęłam się zastanawiać, czy rzeczywiście tego oczekuję. Przecież taką karmę dostają też kury w kurnikach. A ja po to zdecydowałam się na hodowlę przydomową, żeby tego wszystkiego "pozostałego" uniknąć... Decyzja została podjęta: pal licho wydajność, stawiamy na ekologię i jakość. I tak rozpoczęła się era naturalnego żywienia kur. Przyznać muszę, że czasami to chyba przesadzam. Moje kury mają gotowane obiadki (łupiny z ziemniaków, marchewki, pietruszki), codziennie dostają skorupki z jajek, mieszankę ziaren, rozdrobniony chleb, witaminy z muszlami ostryg i suszone pokrzywy. Oprócz tego prawie codziennie wybieramy się na polowanie na dżdżownice, których całkiem sporą hodowlę mamy w oborniku koło stajni. Kalifornijskie. Kupione kilka lat temu jak prezent dla naszych dzieci, 2x po 500. Dziewczyny robiły im domki i namawiały, żeby w nich zamieszkały. Dżdżownice dały się namówić, a ich ilość zwiększyła się do... miliardów. Teraz są świetnym uzupełnieniem diety kurzej. 

video

Uzupełnieniem są też końskie bobki i naręcza chwastów i skoszonej trawy. Najbardziej ekskluzywnym dodatkiem jest... kwiatowy pyłek, zakupiony na jakichś targach jako cud natury i samo zdrowie. W rzeczywistości okazał się paskudny. Kury za to są zachwycone.
Mieszanka ziaren też jest niczego sobie. W jej skład wchodzi:
- śruta pszenna
- siemię lniane (suchy i okresowo w postaci meszu)
- kasza jaglana
- kasza gryczana (okresowo)
- ziarno słonecznika
- śrutowana kukurydza
- okresowo otręby pszenne.
Czy wyobrażacie sobie smak takich prawdziwych jajek? Teraz, jak już muszę kupić jajka w sklepie, to aż się krzywię z obrzydzenia. Plastikowe i niedobre. A chemia w nich zawarta aż mi się osadza na zębach. Jajka od moich kur są smaczne i zdrowe, a do tego pochodzą od szczęśliwych kur. Polecam wszystkim niezdecydowanym! 




niedziela, 17 maja 2015

If Du Reverdy

If du Reverdy
Czy to zaklęcie? Nie! If du Reverdy to imię kawalera dla naszych klaczy. Starszy już pan, bo 19-letni, ale wysportowany i utytułowany. Nie mieliśmy przyjemności osobiście go poznać, bo mieszka w Stadzie Ogierów w Gnieznie, ale słuchy chodzą, że jest piękny, grzeczny, chętny do współpracy i niesie dobre geny, jego ojciec to sam Le Tot de Semilly, utytułowany i utalentowany skoczek. Oglądałam film z zawodów - fruwa na wysokościach trudnych do ogarnięcia... 

Tak piszą o naszym wybrańcu: 
International show jumping stallion If Du Reverdy was competed by Thomas Velin at major events across Europe winning many prizes along the way. If Du Reverdy pedigree is exceptional, sired by one of the all time great selle francais stallions Le Tot de Semilly who either won or placed in 22 international grand prix`s as well as 63 national grand prix classes. He represented France in many international championships and nation cup teams. As a breeding stallion If Du Reverdy continued to excel and his offspring has earned him a big reputation as a sire of performance horses , progeny of Le Tot de Semilly include Dollar de Semilly, Ultimée du Chemin, Baccara du Tot, Dandy du Marais II, Diamant de Semilly and the list goes on. 
Żródło: http://www.highoffleystud.co.uk/horseinfo.asp?id=14891

Słynny dziadek - Le Tot de Semilly 
Nasienie przyjechało w piątek. Już 2 miesiące wcześniej zaczęliśmy przygotowania klaczy. Trzeba je było zsynchronizować. Po co? Po pierwsze, żeby unasiennić je za jednym zamachem, z jednego transportu nasienia. Po drugie, żeby ewentualne źrebaki urodziły się w jednym czasie. Udało się, chociaż nie idealnie, bo różnica między owulacjami wyniosła kilka godzin. Za to obie dziewczyny owulowały z lewego jajnika. Inna była reakcja na unasiennianie: Urania, jako pierworódka trochę się kręciła i żeby wycelować idealnie do szyjki macicy, trzeba było zastosować tak nielubianą przez nas dutkę. Daglezja na widok pipety zaczęła aż mruczeć i cichutko rżeć z radości. 

W zapładnianiu klaczy brała udział cała rodzina. W końcu to nie lada atrakcja uczestniczyć w "produkcji" tak długo wyczekiwanych źrebaczków. Podawania strzykawek, trzymanie klaczy i opowiadanie im o wspaniałym If du Reverdy, a na deser oglądanie nasienia pod mikroskopem. Oczywiście nie obyło się bez małego wykładu na temat iksów i igreków... W takiej rodzinie nie dało się tego uniknąć. Iksy i igreki tak się spodobały, że jednogłośnie wybrane zostały imiona dla maluchów: Iks i Igrek. 


Teraz przed nami dłuuugie 2 tygodnie oczekiwania na badanie usg... Z niecierpliwością czekamy na pozytywne badanie i na źrebaczki...  






poniedziałek, 11 maja 2015

W poszukiwaniu salamandry...

Maj to miesiąc kwiatów i... salamander. W jawornickim lesie jest ich zatrzęsienie. Wystarczy trochę deszczu, a już trzeba patrzeć pod nogi, żeby jakiejś nie rozdeptać. Co roku wybieramy się na spotkanie z jaszczurami ognistymi. W 2013 roku też poświęciłam im trochę uwagi na blogu. W tym roku też wybraliśmy się na spacer. Niestety, po spotkaniu pierwszej salamandry najmłodszy Ingarden zanurkował w leśnym strumyku i zmusił nas do powrotu do domu. Wynegocjowałam kilka minut na sesję fotograficzną i filmik z salamandrą w roli głównej...
Wygląd salamander i piękne wzory na ich grzbietach zawsze mnie zadziwiają. Są niepowtarzalne; każda salamandra jest jedyna w swoim rodzaju i ma swój prywatny wzór z żółtych plam. Ta obfotografowana może jakąś oryginalnością nie porażała, ale całkiem jest jej do twarzy z tymi żółtymi plamkami :)
Więcej szczęścia miały nasze córki, które zrezygnowały z kąpieli w strumieniu i spotkały całkiem sporo tych oryginalnie ubarwionych płazów... Pewnie Karolina pochwali się sesją fotograficzną na swoim blogu :)





video