poniedziałek, 27 stycznia 2014

RGA: nowa naturalna metoda leczenia dostępna w THERIOSie!

Co to jest RGA?
RGA to naturalna metoda leczenia polegająca na wykorzystaniu fal milimetrowych.
Jest to metoda niezwykle prosta i niezwykle skuteczna. Sercem tej technologii jest kryształ rezonansowy, który działa jak dysk twardy komputera. Aparat RGAmed emituje unikalne promieniowanie, które przywraca równowagę organizmu, która jest tak ważna w leczeniu większości chorób. 

Opis przypadku:
Tina. Fot. z archiwum właścicieli.
Tina, 11-letnia suczka rasy owczarek niemiecki.
Objawy: porażenie zadu, znaczne niedobory neurologiczne w kończynach tylnych, dysplazja stawów biodrowych, zaawansowana spondyloza kręgosłupa. Nadwaga. Brak reakcji na wcześniejsze leczenie.
Leczenie: 10 sesji rga w odstępach 24-godzinnych, wspomagająco chondroprotektory i witaminowe leki poprawiające funkcjonowanie układu nerwowego.

14.01. (I zabieg): Już dzień po pierwszym zabiegu właściciele zauważyli niewielką poprawę. 

18.01.: stabilniejszy chód, łatwiejsze wstawanie. 

19.01.: wiadomość mailowa od właścicieli: "Szanowni Państwo. Piszemy do Państwa bardzo przyjemną wiadomość o naszej Tinie. Po 5-ym zabiegu wyraźniej lepiej chodzi. Widać jak delektuje się chodzeniem. Jest bardziej aktywna. Kontroluje wydarzenia wokół naszej posesji." 

21.01.: Tina nie chce wchodzić do domu, sama chętnie spaceruje po ogrodzie. 

24.01.: wiadomość mailowa od właścicieli: "Dzisiaj po raz pierwszy w drodze na dziewiąty zabieg Tina przez całą trasę do przychodni patrzyła przez okno i ani na moment nie położyła się na tylnej kanapie. Zdecydowanie warknęła na kontrolującą mnie policjantkę w połowie drogi do Myślenic. Przesyłam pozdrowienia." 

26.01.: wiadomość mailowa od właścicieli: "Szanowni Państwo. Tina w sobotę zakończyła 10 zabieg RGA. Jedną z zauważalnych zmian w jej zachowaniu, to powrót spontanicznej i żywiołowej reakcji na głaskanie. Poza tym to chętne wychodzenie z domu i dłuższe, mimo niemałego mrozu pobyty na zewnątrz. Przesyłam pozdrowienia."

Dziękujemy za informacje i trzymamy kciuki za dalszą poprawę!

Więcej informacji o wskazaniach na stronie Przychodni Weterynaryjnej THERIOS 

Tina w czasie zabiegu RGA. Fot. THERIOS.
Aparat RGAmed wykorzystywany w PW THERIOS.
Tina delektuje się spacerem. Fot. z archiwum właścicieli.

sobota, 4 stycznia 2014

Historia Gai: czy tym razem też się uda?

Tak wyglądała krew Gai 7 lat temu. Zdjęcie pochodzi z naszego Atlasu.
Gaya to czarna labradorka. Obecnie 11-letnia. Ale pierwszy raz była naszym pacjentem 7 lat temu. Znamiennym, bo rozpoznaliśmy u niej pierwszą w Theriosie babeszjozę. Tzn na początku były trudności, bo nasze lekarki nie miały z babeszjozą doświadczenia, ale moja pasja hematologiczna pozwoliła na szybkie rozpoznanie charakterystycznego pierwotniaka. W końcu czekałam na tę pierwszą "babeszkę" baaaardzo długo ;) "Ślad" po babeszjozie Gai został uwieczniony w naszym multimedialnym Atlasie Hematologicznym.
Mimo fatalnych wyników Gaya szybko się pozbierała i... zniknęła na kilka długich lat.

Prezent - niespodzianka od właścicielki Gai.

Powrót był spektakularny. Gaya, już jako starsza dama, wpadła pod auto i... skręciła kark. Doktor Jacek Ingarden (czyli mój mąż) ustawił szyję, ale pozostałe obrażenia nadal sprawiały trudność. Całkowicie bezwładna przednia łapa, liczne otarcia i potłuczenia. Dodatkowe zdjęcia rtg wykazały zaawansowaną dysplazję i pozrywane więzadła w kolanach. Gaya miała tylko jedną zdrową łapkę... Ale właścicielka nie chciała się poddać. "Wtedy się udało, może tym razem też uratujecie Gai życie?" mówiła. Podjęliśmy walkę. Do stawów biodrowych i kolanowych podane zostało osocze bogatopłytkowe PRP, codziennie opróżnialiśmy pęcherz moczowy, podawaliśmy całą baterię leków. Po tygodniu spędzonym w THERIOSie Gaya zaczęła z pomocą naszych lekarzy i asystentów utrzymywać się na tylnych łapkach. Nawet zaczęła ruszać przednią, do tej pory całkowicie bezwładną łapą. I zakolegowała się z naszym Pedrem. Przez całe życie pogromczyni kotów, u nas przeszła metamorfozę i po raz pierwszy w życiu nie tylko zaakceptowała, ale szczerze się z nim zaprzyjaźniła. 


Na tym etapie sunię wysłaliśmy na rehabilitację do zaprzyjaźnionej lecznicy w Krakowie. Przed nią i jej właścicielką jest jeszcze długa, trudna droga. Ale szanse rosną z każdym dniem, szczególnie, że sunia jest niesamowita i bardzo chętnie współpracuje z ludźmi, jakby czuła, że od tego zależy jej "być albo nie być".

Od właścicielki dostaliśmy piękny wiersz, bardzo dziękujemy!!!


"Mój Jedyny
dobry Boże
Kto tym razem
mi pomoże
Miałam w czwartek
straszną wpadkę
Już nie liczę
na mą łapkę
Gdybym tylko
mogła wstać
Wszystko za to mogę dać
Doktór Jacek
czyni cuda
Może pomóc
Mu się uda
Bardzo tęsknię za mą Panią
Lecz w Klinice
jest jak z Nianią
Wszyscy mnie głaskają czule
By umniejszyć moje bóle
Kiedy ugryzł Gaję kleszcz
Do mej Pani doszła wieść
Że istnieje w Myślenicach
Therios – super to lecznica
W niej diagnozę postawili
I od śmierci wybawili
Los tak znowu pokierował
Że do Therios odholował
I w lekarskich wszystko rękach
Bym nie żyła
dzisiaj w mękach
Może Was nie pocałuje
Zdrową łapką
ściskam czule.

Myślenice, 31 grudnia 2013"


Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2014!


Zaczęłam kolejny rok blogowania.

Dla wszystkich naszych pacjentów, przyjaciół i znajomych WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! Żeby ten rok przyniósł dużo uśmiechu i był nie gorszy od tego, który minął.

Dziękujemy za mnóstwo kartek z życzeniami, szczególne podziękowania dla Rasty, której właścicielka przysłała cudną "kartkę z kartkami" własnej produkcji. Ręcznej roboty bombki wiszą na Theriosowej choince i wprawiają w zachwyt naszych gości. Dziękujemy!


poniedziałek, 30 grudnia 2013

Nowa pasja: genealogia rodziny

Zaczęło się od konkursu literackiego pt. "Przeszłość nie jest krainą, którą łatwo opuścić", w którym startuje nasza córka Julia Karolina Ingarden. Wydawało się, że będzie łatwo, bo dziadek cichociemny, babcia porucznik AK walcząca w Powstaniu Warszawskim, łatwo dostępne materiały, prościzna... W praniu wyszły schody. Wcale nie było wszystko takie proste jak się wydawało. Trzeba było szukać. A im głębiej docierałam, tym było trudniej. I nie tylko było, ale ciągle jest... Materiałów mam już nie tylko na konkurs, ale i na książkę. A białych plam coraz więcej... Julka napisała pierwszą pracę, ale pani Iza, polonistka Julki, podsunęła kolejny konkurs, tyle, że poprzeczka jest coraz wyżej... Praca się pisze, a ja szukam i szukam... Niewielka część będzie pojawiała się na blogu: http://cichociemnyzychiewicz.blogspot.com/ . I proszę trzymać kciuki za Julkę, bo konkurs nr 1 był dla Niej wyzwaniem, kolejny to już wyzwanie do potęgi. Ale wierzę, że da radę :)

Maria Julia Żychiewicz z dziećmi: Emilem, Marysią i Antonim. 


sobota, 14 grudnia 2013

"A Może Budyń..."

Mimo że na dworze zimno i nieprzyjemnie, to nie ma czasu na nudę. Dzisiaj naszą klinikę odwiedzili harcerze. Właściwie to zuchy, nie harcerze. Roześmiana 27 Myślenicka Gromada Zuchowa „A Może Budyń”, miała akurat zbiórkę o zwierzętach, a jako, że nasze córy też są harcerkami, to opiekunowie zuszków zapytali dr Jacka Ingardena, czy nie mógłby udostępnić im Przychodni THERIOS na zbiórkę. Oczywiście zgodził się bez wahania. Zajęcia przebiegły pomyślnie, a dzieciaki opuszczały naszą przychodnię z uśmiechami na twarzy.
Dziękujemy za miłe spotkanie i zapraszamy ponownie :)




piątek, 13 grudnia 2013

Jak się bawią nasze zwierzaki?


W roli głównej Boogie i Urania. Dzięki temu, że nam sąsiedzi zamknęli skrót na pastwisko, musimy okrężną drogą prowadzić naszą końską gromadę na pożółkłą już trawę. Największą frajdę z tego ma Boogas, który wykorzystuje każdą możliwość zabawy. Najlepszą kompanką do wariackich gonitw jest Urania, nasza ruda kobyła. Całość wygląda strasznie: kłapanie zębami, strzelanie z zadu, atakowanie przednimi kopytami. I Boogie, który jakoś uwija się wokół tego 500-kilogramowego kłębowiska z uśmiechem na pyszczysku ;)

środa, 4 grudnia 2013

Z życia THERIOSa: kaszlący york


Widoczna na zdjęciu rtg zapadnięta tchawica.
Niedawno trafił do nas 2-letni york, u którego od dłuższego czasu występował kaszel. Raz większy, raz mniejszy, najgorzej było przy zdenerwowaniu i powitaniach. Yorczysko zaprezentowało nam taki atak w całej okazałości. Biedaczek stał z wyciągniętą głową, wytrzeszczonymi oczami i ledwo łapał oddech. Leki pomagały tylko na chwilę, problem ciągle wracał.

W PW THERIOS wykonaliśmy zdjęcia rentgenowskie szyi i klatki piersiowej, dr Ingarden zbadał w znieczuleniu jamę ustną i podniebienie miękkie, wykonane zostały badania krwi.

Rozpoznanie: zapadanie tchawicy i jej silne zapalenie, za długie podniebienie miękkie, przetrwałe zęby mleczne.

Co dalej? 
Najpierw trzeba było wygoić stan zapalny. Potem podjęcie decyzji o zabiegu.

Na czym polegał zabieg? 
Dr Jacek Ingarden pod kontrola fluoroskopu wprowadził yorczkowi do tchawicy specjalny stent, czyli siatkę z niedrażniącego tkanek nitinolu.Stent ma zapobiegać zapadaniu się światła tchawicy. Dodatkowo konieczne było skrócenie podniebienia miękkiego i usunięcie mleczaków. Zabieg przebiegł bez powikłań, pacjent i ekipa Theriosa dobrze się spisali :)
Poniżej kilka zdjęć z zabiegu. Więcej informacji o zapadaniu tchawicy TUTAJ >> 

Pacjent przygotowany do zabiegu. Widoczna po bokach stołu operacyjnego maszyneria to fluoroskop, dzięki któremu można było śródoperacyjnie kontrolować umiejscowienie stentu. 


Dr Jacek Ingarden pod kontrolą fluoroskopu implantuje stent dotchawiczy.
Implantacja stentu.
Skracanie podniebienia miękkiego.
Końcowy efekt widoczny na kontrolnym zdjęciu rtg: stent.