Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kocmyrzów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kocmyrzów. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 maja 2018

Wizyta u prawdziwego przyrodnika – edycja 2018



Maj to idealny miesiąc na wiosenną wizytę w magicznym Kocmyrzowie, u profesora Andrzeja Dubiela. Tradycyjnie był czas na pogawędki historyczno-przyrodnicze i obowiązkowy obchód włości profesorskich. Gospodarstwo stale się rozwija. Tym razem poznaliśmy sympatycznego boćka ze złamanym skrzydłem i całkiem pokaźne stado muflonów. Hodowla powiększyła się też o kilka kolorowych bażantów, których nazw nie zapisałam. 


Maj to miesiąc obsypanych kolorowym kwieciem azalii, których w starym sadzie nie brakuje. Najmłodsze latorośle poszerzyły wiedzę przyrodniczą o kolejne gatunki roślin oglądając, dotykając i wąchając dziesiątki kwiatów, krzewów i drzew. Największe powodzenie miały konwalie, lilaki i miłorząb, który przyciągał uwagę swoimi wachlarzowatymi liśćmi połyskującymi w promieniach słońca. 


Na pożegnanie zostaliśmy obdarowani dwoma zgrzewkami perliczych jajek – już dzisiaj zostaną umieszczone w inkubatorze, a po wykluciu powędrują do kolejnego zarażonego pasją drobiową naszego znajomego – Ryszarda.



sobota, 25 kwietnia 2015

Przyrodnik z Kocmyrzowa...














  Wiosenne wizyty u profesora Andrzeja Dubiela, emerytowanego kierownika Katedry Rozrodu Zwierząt wrocławskiej weterynarii, stały się już tradycją. Profesor po zakończeniu pracy naukowej całym sobą poświęcił się pracy ze swoimi ukochanymi zwierzętami - ozdobnym drobiem, jeleniami milu, muflonami i kucami szetlandzkimi. Zaprzyjaźnił się z okolicznym ptactwem śpiewającym i wiewiórkami, które licznie zasiedliły jego unikatowy starodrzew. Jedną z jego ostatnich misji jest tworzenie kolejnych oczek wodnych dla ginących żab. Mówi o sobie: "przyrodnik", bo też do tego przez cały czas swojej pracy na uczelni dążył: żeby studenci weterynarii byli przede wszystkim przyrodnikami, znającymi i mi
łującymi swoją przyrodę ojczystą, a nie przyszłymi maszynkami do zarabiania pieniędzy. W trakcie swojej pracy na uczelni walczył o zasiedlenie klinicznych pomieszczeń jak największą liczbą zwierząt, z którymi mogliby pracować studenci. Na strychu Kliniki Rozrodu zorganizował imponujący gołębnik, pełen egzotycznych gołębi ozdobnych. Jako studentka miałam wielokrotnie przyjemność rozmawiać z Profesorem Dubielem na tematy przyrodnicze. Jego ulubionym tematem była i nadal jest Czerwona Księga zagrożonych gatunków zwierząt.


   Tegoroczna wizyta tradycyjnie pełna była ciekawych gawęd o ptakach, drzewach i zwierzakach. Groźne przygody kucyków, problemy techniczne związane ze stadem jeleni, walki kogutów, wystawy ptaków ozdobnych, relacja z upowszechniania polskiej kury zielononóżki, a to wszystko w oprawie pełnej pasji gestykulacji, jest zawsze niezapomnianym wrażeniem. Oczywiście nie obyło się bez edukacyjnego spaceru po włościach. Dzieci nie mogły się oderwać od żądnych pieszczot kucyków, a potem próbowały swoich sił w rozpoznawaniu po śpiewie gatunków ptaków. Tym razem bez zająknięcia odpowiedziały na pytanie o polskie drzewo (modrzew...). Podziwialiśmy też kolorowe bażanty, małe przepiórki, hiszpańskie kury minorki i wielkiego czerwonego indora, który swoim groźnym gulgotem przypominał stale o swojej obecności.

  W czasie, gdy dorośli wspominali przy herbatce czasy wrocławskie i rozprawiali o polityce, dzieci biegały z aparatem fotograficznym po profesorskich włościach dokumentując kolorowy zwierzyniec i pięknie kwitnące magnolie. Szczególnie ich uwagę przykuwał nowy nabytek Profesora - biały paw, który nawet zaprezentował nam swój imponujący ogon. "Tak muszą wyglądać anioły" - stwierdził Profesor.

  Wspominając więzienie, jakim było dla nim duże miasto mówi: "z piekła trafiłem do nieba". Bo też stworzył na swojej działce swoje własne Niebo - pełne z jednej strony żywej, dzikiej przyrody, a z drugiej dziwacznych ras ptactwa hodowlanego... W tym roku planujemy trochę zmienić tradycję i nie poprzestaniemy na jednej wizycie na profesorskim ranczu, ale wybierzemy się tam niebawem ponownie :)


 


  O innych wyprawach rodziny weterynaryjnej, w temacie harcersko-historycznym poczytasz TUTAJ >>>